BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Infernalnemu harmiderowi wbrew

KS. ADAM R. PROKOP

Z czym kojarzy się cisza? Z ogromem rzeczy, które kiedyś bywały pielęgnowane i ważne, a dzisiaj stają się anachronizmem lub krotochwilą ulotnej mody. Wymienić można choćby modlitwę, medytację, spacer w ustronnym miejscu, godziny spędzone w bibliotece lub zadumę w dostojnej świątyni. Clive S. Lewis (1898–1963) włożył w usta starego diabła, tytułowego bohatera jednej ze swoich książek, słowa: „(…) Jest w tym odrażające podobieństwo do opisu, jaki pewien ich pisarz dał o Niebie: Przestworza, gdzie jest tylko życie, a wszystko, co nie jest muzyką, jest ciszą.
Muzyka i cisza – jakże nie cierpię jednego i drugiego. Jakże wdzięczni powinniśmy być, że odkąd Ojciec Nasz wkroczył do piekła (…), ani skrawek piekielnej przestrzeni, ani chwilka piekielnego czasu nie zostały objęte żadną z tych dwu obrzydliwych sił, lecz wszystko objął Hałas. Hałas, ten wielki dynamizm, słyszalny wyraz wszystkiego, co triumfujące, bezlitosne i męskie. Hałas, który jest jedyną naszą ochroną przed głupimi żalami, rozpaczliwymi skrupułami i nieziszczalnymi pragnieniami. Cały Wszechświat przemienimy w końcu w hałas. Jeśli chodzi o ziemię, to mamy już w tej dziedzinie poważne osiągnięcia.
Melodie i cisza Nieba zostaną w końcu przekrzyczane. (…) Postęp jednak trwa” (tłum. S. Pietraszko).
Postęp w ilości hałasu rzeczywiście jest słyszalny za pomocą cwanego urządzenia (w wolnym tłumaczeniu smartphone), obiecującego socjalną hossę, relaks, nieograniczone możliwości, a oferującego w rzeczywistości towarzyską alienację, stres oraz totalne zagubienie.
Autorka prezentowanego wiersza kieruje uwagę czytelnika na jeszcze inne aspekty ciszy. Po pierwsze, nawet jeśli brzmi to sztambuchowo i truistycznie, zaczyna od poznania samego siebie. Jest to umiejętność, której nie da się zdobyć ze słuchawkami na uszach, telewizorem włączonym przez większość dnia lub w zgiełku galerii handlowej. Drugi aspekt to prawda.
W ferworze nieustannie napływających informacji połączonych z możliwością ich niemalże natychmiastowego odczytania, kolportowania i komentowania trudno o weryfikację.

A przecież każdy człowiek potrzebuje sprawdzonych źródeł: przyjaciół, którym można zaufać; autorytetów, którym się wierzy…
Trzeci aspekt to obecność. Druga osoba wymaga w momencie spotkania całej uwagi, zaangażowania wszystkich zmysłów i rozumu.
Rozczłonkowywanie powyższego na melodię z najbliższych głośników, ruchome obrazki z telewizora oraz ruchy kciuka na ekranie telefonu nie jest obecnością, lecz staje się praktycznym afrontem dla godności spotykanej osoby. A wystarczy przecież ciszy dla wszystkich i każdego.

ANNA DOMINIKA ZAWADZKA

Cisza

Tyle jest przed Tobą jeszcze do zdobycia,
umożliwi Ci to wszystko Twoja własna cisza.
Twe życzenia, intencje i wszelkie pragnienia
wysyłasz nieświadomie w przestrzeń swego istnienia.
Boże znaki wskazują Ci drogę, lecz zbyt
głupi i nieufny zmieniasz swą historię.
W chaosie życia gubisz błogą prawdę,
w pędzie współczesności szukasz obecności.
Zataczasz niechciane koło w niepogodzie,
a przecież mogło być tak prosto i po drodze.
I nagle przychodzi taki moment,
bo on zawsze przychodzi w porę,
gdy rujnując Ci życie, podnosi Cię w górę.
Mimo lamentów, los robi swoje,
byś mógł później ratować co Twoje.
Zanurzasz się w otchłani jestestwa,
w odwiecznej prawdzie istoty człowieczeństwa.
W końcu rozumiesz i zaczynasz ufać naturze życia,
a przed sobą masz wewnętrzną magię do odkrycia.
Bo tylko w ciszy usłyszysz swój prawdziwy głos…

 

Anna Dominika Zawadzka (ur. 1987) – mieszkanka Mazowsza, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz ekonomii menedżerskiej. Jej pasją są podróże, joga i narty. Jak sama o sobie pisze: kocha ludzi, bo to oni najbardziej wzbogacają nasze życie. Interesuje się psychologią oraz rozwojem duchowym, a swoje emocje i uczucia wyraża także poprzez poezję.