BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Orły, feniksy i wróble

KS. ADAM R. PROKOP

Można się kłócić o zestawienie tych najdostojniejszych orłów w panteonie polskich bohaterów narodowych. W dziedzinie literatury nie powinno być to aż tak emocjonalne, jak w przypadku podziałów politycznych, aczkolwiek zawsze będzie subiektywne, zależne od osobistych sympatii formułującego dane zestawienie. Choć niewątpliwie zawsze warto wymienić tych najbardziej znanych, a i na arenie międzynarodowej docenionych, czyli Henryka Sienkiewicza (1846–1916) oraz Władysława Reymonta (1867–1925). Nie można pominąć także twórcy książkowej, literackiej polszczyzny, której piękno zachwyca do dzisiaj, czyli Jana Kochanowskiego (1530–1584). Osobiste wyróżnienia piszącego idą natomiast na ręce hrabiego Aleksandra Fredry (1793–1876), potrafiącego rozśmieszyć publikę w obliczu najgorszych tragedii, oraz biskupa Ignacego Krasickiego (1735–1801) za Monachomachię (pierwsze wyd. 1778), czyli umiejętność krytykowania określonego środowiska społecznego na poziomie znacznie wyższym niż popularny obecnie film.
Miano feniksów odnosi się do najwybitniejszych literackich wytworów polskiego piśmiennictwa.
Tutaj wybór bywa niekiedy jeszcze trudniejszy, gdyż każdy wybitny autor potrafił stworzyć wielu niezapomnianych bohaterów. Na pierwszym miejscu wymienić należy Herbertowskiego Pana Cogito, który mimo wszelkich intelektualnych wątpliwości zasługuje na swoje poczesne miejsce pomiędzy przebrzmiałymi tuzami romantyzmu – Wallenrodem a Kordianem.
Zupełnie inną grupę tworzą modernistyczne majstersztyki, jak choćby weselne chochoły Wyspiańskiego czy Leśmianowskie dziwy. A żeby zgodnie z obowiązującą modą nie zaniedbać parytetów płciowych, wyróżnienia należą się bezdyskusyjnie Anieli Dulskiej, Mrożkowskiej Oheyowej oraz Dehnelowskiej Lali.
Pozostały wróble. Tymi nie są przecież literaci ani ich bohaterowie, ale wierne grono czytelników literatury.
Podobnie zresztą jak na kartach historii, nie każdy może być Xawerym Czernickim (1882–1940), Januszem Korczakiem (1878–1942) czy Jerzym Popiełuszką (1947–1984), by pozostać w perspektywie historycznej zarysowanej przez prezentowany wiersz. Z tym że łatwiej zachować lojalność czytelniczą poprzez sięgnięcie po kolejny wolumin, wizytę w bibliotece, tudzież księgarni. Wierność historyczna własnemu narodowi to już znacznie bardziej skomplikowana kwestia, zależna od wielu danych, na podstawie których podejmuje się konkretne decyzje, ale też sporej liczby niewiadomych, pytań o dziejową ocenę, etyczną słuszność i zasadność zaufania określonej idei.

Tu pozostaje zawsze miejsce, co doskonale pokazuje podmiot liryczny utworu, na spędzające sen z powiek wątpliwości, poniewczesne żale do siebie czy definicje odwagi w obliczu nadarzających się okazji.

WACŁAW BURYŁA

jeszcze nie umarłem za Polskę

to prawda – najgorsze mnie ominęło
urodziłem się dziewięć lat po wojnie
a więc nie słyszałem strzałów w katyńskim lesie
zaś Oświęcim widziałem tylko raz
w czasie szkolnej wycieczki
potem kiedy czołgi były na ulicach polskich miast
niby pieczęcie stanu wojennego
nie stałem naprzeciw nich z butelką benzyny
pachnącą wolnością i marzeniami
i do dzisiaj nie mam całkowitej pewności
czego brakowało mi bardziej
okazji czy odwagi
od tamtej chwili minęło wiele lat
a ja coraz częściej nie potrafię zasnąć
jakbym miał do siebie uzasadniony żal
że jeszcze nie umarłem
za Polskę

 

Ks. Wacław Buryła (ur. 1954) jest jednym z najbardziej znanych dolnośląskich kapłanów piszących wiersze, jego utwory tłumaczone były na języki europejskie, wielokrotnie publikowane oraz prezentowane podczas audycji radiowych.
Jest także animatorem życia kulturalnego, od ponad dwudziestu lat inicjuje konkurs poetycki O ludzką twarz człowieka. Prezentowany utwór można także odnaleźć na witrynie internetowej literata, tam też do nabycia książki jego autorstwa.

Wszystkich chętnych do publikacji swoich prób lirycznych
w „Nowym Życiu” prosimy o przesłanie do pięciu tekstów
z załączonym biogramem.