BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Jak katolik z biskupem

KS. ADAM R. PROKOP

ANJA OSENBERG/PIXABAY.COM

Każdy chrześcijanin, podobnie jak wszelkie wspólnoty lokalne, ale też Kościół powszechny ma za zadanie służyć Chrystusowi w trzech podstawowych wymiarach: głoszenia świadectwa, pielęgnowania kultu oraz służby bliźniemu. Te zaś da się powiązać kolejno z władzą nauczycielską, kapłańską i pasterską, która powierzana jest w sakramencie święceń zarówno diakonatu czy prezbiteratu, jak i episkopatu. Naturalnie im wyższy szczebel w hierarchii kościelnej, tym odpowiedzialność znacznie większa, a zadania bardziej wymagające, chwilami nawet niewdzięczne.
Tak jak pedagogom jest coraz trudniej, gdyż rodzice cedują na nich większość zadań wychowawczych, jednocześnie formułując coraz więcej zastrzeżeń do ich pracy, ponadto erodując ich autorytet, analogicznie bywa we wspólnocie eklezjalnej.
Może to niezbyt pochlebny znak czasów. Przeciętny katolik przyjmuje pozycję wybrednego konsumenta, któremu należy się uroczysta niedzielna liturgia z retorycznie wysublimowaną homilią. Podobnie dzieje się przy okazji innych sakramentów i sakramentaliów, gdzie postawa roszczeniowa coraz bardziej się upowszechnia. Wszystko to ze skądinąd słusznym powoływaniem się na swoje prawa. Jednakowoż problemem otwartym pozostają łączące się z nimi obowiązki. Statystycznie już kwestia liturgii jest problematyczna dla ponad połowy katolików. Bardzo różnie to wygląda przy służebnej postawie, zwłaszcza wobec chorych i potrzebujących; odsuwanie od siebie wszelkich zobowiązań z odesłaniem do instytucji charytatywnych to nierzadko zbyt mało. A głoszenie świadectwa już w ogóle jest bardzo kontrowersyjne, gdyż wielu uważa siebie za nieomylnych, uzurpując sobie jednocześnie prawo do określania granicy między dobrem i złem, a następnie narzucania tejże innym, nie bacząc na Boga czy Jego wspólnotę.
Tymczasem biskup dysponuje wieloma prerogatywami, których zasięg i konsekwencje nieustannie podlegają prawnokanonicznej weryfikacji.
Ale ma również ogromną liczbę obowiązków. Niekiedy trudno więc sprostać zarówno własnym ideałom, jak i oczekiwaniom wiernych oraz literze prawa. Przede wszystkim pozostaje przecież każdy biskup człowiekiem, następnie chrześcijaninem. Jak to wyraźnie ukazuje Autorka wiersza, ma on swoje marzenia, wspomnienia, cele i granice wytrzymałości. Ma też swoje słabości, dlatego poza szacunkiem, zasługuje także momentami na krytykę.

Ale ta powinna zawsze wychodzić od osoby świadomej własnej współodpowiedzialności za głoszenie świadectwa, pielęgnowanie kultu oraz służbę bliźnim. Przede wszystkim zaś od wiernego pamiętającego o modlitwie za swoich pasterzy.
Ktoś może zauważyć, że prezentowany liryk wcale nie jest ekskluzywnym utworem o biskupach, do lub dla nich. To się zgadza, gdyż stanowi on uniwersalną ilustrację życia oraz powołania chrześcijanina, zarówno świeckiego, jak i duchownego.
Chwalebne jest, gdy odzwierciedla żywot biskupa. Ale nie ma przeciwwskazań, aby stał się docelową ambicją każdego katolika.
KS.

MAŁGORZATA KOZIOŁEK

Oddech Duszy

leżąc na swoich myślach
dotykasz dłońmi ziemi
chodząc po wspomnieniach
szukasz ławki spokoju

mówisz, śpisz i jesteś
pomagasz, biegasz i jesteś

słabość Cię przeraża
dusisz się
nie czujesz siły
chociaż chcesz

nie dotrzymujesz kroku
nie możesz zrozumieć

wtedy
pozwalasz się uratować
ciało klęka
a usta szepczą

w ziemskiej ciszy twoja Dusza oddycha
czerpiąc powietrze z Nieba

jesteś wolny
trzymając Go za rękę,
uśmiechasz się
uwięziony w Miłości do Niego

Małgorzata Koziołek, ur. 1990, pochodząca z wielodzietnej rodziny dolnośląskiej, obecnie mieszkanka Opolszczyzny. Z zawodu ratownik medyczny i pedagog, poezją para się od czasów licealnych, prywatnie żona oraz matka trójki dzieci. Prezentowany wiersz pochodzi z antologii Eden 2011 (Norderstedt 2011).