BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Który głos twej chwale zdoła?

KS. ADAM R. PROKOP

PIXABAY.COM LIC. CC0

Wyobrażenia o życiu na wsi nie tylko w literaturze pozostają ambiwalentne. Z jednej strony nie brak sielankowych idealizacji, tak jak w utworach Jana Kochanowskiego (1530–1584), spod którego pióra wyszedł wers użyty tutaj jako tytuł. Z drugiej strony można mnożyć przykłady naturalistycznych przedstawień, gdzie akcenty zostały postawione na żmudną a wycieńczającą pracę, niedostatki dostępu do edukacji czy powszechność zachowań patologicznych.
Jakkolwiek negatywna byłaby perspektywa spojrzenia na kulturę wiejską, zawsze pozostanie ona fenomenem tworzącym się w bliskim sąsiedztwie z naturą, nierozerwalnie z nią związanym. Rytm pór roku, odwieczny porządek wzrastania i przemijania, walka człowieka o przeżycie, tudzież własną godność nabierają w tym kontekście niemalże rytualnego charakteru.
Zresztą kult, także ten związany z liturgią chrześcijańską, miał silne zakorzenienie w pobożności ludowej, by wymienić choćby zwyczajowe nazwy świąt maryjnych: od zimowej Gromnicznej (2 II) poprzez wiosenną Roztworną (25 III), letnią Zielną (15 VIII) po jesienną Siewną (8 IX). Wyznaczają one nie tylko wyjątkowe momenty czterech pór roku, ale określają też oczekiwania wiernych, którzy święcili i zapalali świece, by chroniły przed burzą, zawierzali opiece Matki Boskiej zasiewy czy zieleniącą się na nowo przyrodę, a także dziękowali za zbiory i inne płody ziemi.

JACEK F. BRZOZOWSKI

modlitwa

matce

dzień się czochra o węgieł
pies się z rosy wytrząsa
na pniu pióro kogucie
w garnku skwaśniały cień

matko zacznij Godzinki
ojcze obudź Siwego
niech się w mrok nie obraca
wozu koło i Słowo

już się kurzy ze strzechy
zacznij matko Godzinki
postaw mleko za progiem
nakarm zgłodniały Dzień

 

Jacek F. Brzozowski, właśc. Józef Franciszek Fert, ur. 1945 na terenie dzisiejszego woj. świętokrzyskiego, emerytowany profesor zwyczajny związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, badacz twórczości Cypriana Kamila Norwida, a także poeta. Prezentowany wiersz pochodzi ze zbioru Twarze na płótnach (Lublin 2015).

Mimo mozołu powszednich prac, wbrew różnorakim zastrzeżeniom odnoszącym się do poszczególnych aspektów egzystencji na wsi, poprzez charakterystyczne cechy jej mieszkańców krystalizuje się archetypiczny sentyment. Być może ma to związek z czasem, którego wiejskim odniesieniem pozostaje słońce i ziemia, a nie zegarek czy terminarz.
Ewentualnie można doszukiwać się melancholii, jaką rodzi świadomość uregulowanego, poniekąd naturalnego rytmu życia, gdzie wielu procesów nie da się, mimo nacisków i ponagleń, przyśpieszyć, pominąć, zracjonalizować.

Warto więc zastanowić się nad tęsknotą za świętością życia, uświęceniem ludzkiego działania, które jednoznacznie wpisane jest w trud pracy rolnej, a zdaje się przeciwstawne w stosunku do smogu bezbożności wielkomiejskiej.
Prezentowany wiersz w niewielu słowach wyraża tęsknotę za sakralizacją każdego ludzkiego działania. Godzinki, jakże piękna, tradycyjna modlitwa maryjna, wpisana w naturalny rytm pracy dnia, stają się fundamentem codziennego znoju.
Jeden koń nie jest tu sztuczną jednostką mocy, ale żywym, znanym stworzeniem. Nawet czas daje się oswoić. Wszystko to wkomponowane we wspomnienie domu rodzinnego, który człowiek zwykle idealizuje, nieważne, czy jest to przydział w metropolii, czy tradycyjne wiejskie, pod strzechą.

KS. ADAM R. PROKOP