KS GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

redaktor naczelny

Wielki Post

W naszej świadomości głęboko zakorzenione jest przeświadczenie, że post, pokuta, umartwienie to przede wszystkim praktyki, których celem jest pozbawienie nas czegoś, umniejszenie radości życia. Owszem, praktyki pokutne oznaczają również odmawianie sobie przyjemności, ale pościć to nie znaczy żyć w biedzie, o suchym chlebie i wodzie, bez dachu nad głową. Pościć to poprzestawać na małym, wyrzekać się rzeczy zbędnych, bronić się przed ugrzęźnięciem w materii. Pościć to powściągnąć żądzę posiadania dóbr doczesnych, umieć pożegnać się, z uśmiechem, ze wszystkim, co zbyteczne – czyli rozpocząć proces odmaterializowania w moim życiu. Post to także umartwienie własnych myśli i pragnień: „Ten czas przeżyjmy w skupieniu, krótsze niech będą rozmowy, skromniejsze nasze posiłki, więcej czuwania nad sobą”.
Zasadniczym celem postu jest otwarcie naszych oczu na pełniejsze życie. Oszołomieni wielością wrażeń i doznań często gubimy ich prawdziwe znaczenie. Dlatego potrzeba nam dystansu do tego, co robimy i czym żyjemy. Nie dlatego, by uciec od świata i codziennych zajęć, ale po to, by w tym świecie pełniej być i odkrywać w nim ślady Boga, by cieszyć się tym, co naprawdę cenne i nieprzemijające.
Wielki Post wzywa nas do nawrócenia, czyli ciągłego wzbogacania naszego istnienia, rozwijania człowieczeństwa, odrywania się od przeciętności, stawiania sobie coraz większych wymagań.
Nawrócenie to przekwalifikowanie sposobu myślenia z „mieć”, czyli z pragnienia posiadania różnych rzeczy, na „być”, czyli rozwijanie w sobie cech niematerialnych. Nawrócenie jest wyborem Pana Boga.
Brak nawrócenia, zaniechanie odnajdywania Boga może nie przyczyni się do naszej śmierci cielesnej, ale spowoduje w nas śmierć duchową, czyli utratę umiejętności rozróżniania dobra i zła, a co za tym idzie – nieustanne popadanie w grzech.