BÓG W ZWIERCIADLE POEZJI

Ów cały zgiełk

KS. ADAM R. PROKOP

Piękno muzyki doceniali już starożytni pitagorejczycy, a i ojcom Kościoła nieobcy był zachwyt nad muzyką sfer niebieskich, średniowiecze natomiast do wirtuozerii doprowadzało chorał gregoriański. Mimo to w uprzednich wiekach zachowywana była zdrowa równowaga między kaskadą dźwięków odbieraną jako element rytualny bądź estetyczny a jej brakiem. W dzisiejszej codzienności muzyka bywa jednak dewaluowana do roli banalnego tła.
Za tym kryją się dwa paradoksy: pierwszy dotyczy samej muzyki, która zmieszana z zapowiedziami konferansjerów, dialogami z filmów i gwarem prowadzonych rozmów staje się harmidrem, który z harmonią i pięknem niewiele ma wspólnego; drugi dotyczy uzależnienia od tegoż hałasu: w wielu domach radioodbiornik lub telewizor włączone są całą dobę, nawet wtedy, gdy nie ma nikogo, gdyż wchodząc, można by zostać skonfrontowanym z chwilą ciszy; włączone pozostają też wtedy, gdy przyjeżdżają goście, tak jakby wsłuchanie się w słowa drugiego człowieka było tak samo niepokojące, jak zmierzenie się sam na sam ze swoimi myślami.
Tymczasem cisza pozostaje dla człowieka niezbędna. Począwszy od rzeczy tak podstawowych, jak sen czy odpoczynek dla przemęczonych komórek słuchowych, poprzez świadomość i estetykę zwracania uwagi na to, czego słuchamy, po trzy powiązane fenomeny, do których nawiązuje prezentowany wiersz, a chodzi o pamięć, autorefleksję i religię.

W ciszy trudniej człowiekowi zapomnieć, aczkolwiek o wiele lepiej idzie mu wówczas przypominanie i rozpamiętywanie. Tak łatwiej wrócić wspomnieniami do osób ważnych i wartościowych. Zwłaszcza w długie, ciemne i chłodne adwentowe wieczory warto uzmysłowić sobie, ile z tych osobistości już odeszło, a ile zostało zaniedbanych, tudzież zapomnianych.
W te relacje, ich żywotność i ważkość warto się wsłuchać.
W ciszy dokonuje się też wyraźna konfrontacja z własnym życiem, gdy refleksja ostro zarysowuje świadomość przemijania, przy której niemalże automatycznie pojawia się kwestia bilansu osiągnięć oraz nadziei. Przeszłość pokazuje, jak wiele celów i marzeń zostało zweryfikowanych, a ile zdradzonych.
Bez promocyjnego wrzasku łatwiej dostrzec też fantasmagorie, nieosiągalne, nadto niewarte osiągnięcia, do gonitwy za którymi tak często nawołuje świat. W ciszy najłatwiej zaczerpnąć głęboki oddech tu i teraz.
Odcięcia od harmidru potrzebuje wreszcie ludzka pobożność. Nie da się pomodlić w zgiełku, ani samemu, ani we wspólnocie. Bóg, któremu wierzą chrześcijanie, nie jest Bogiem wrzeszczącym czy nachalnym. Jego Słowo, wypowiedziane stanowczo i dobitnie, wymaga skupienia i wsłuchania się w nie. Ono spotęguje to, co zaczęła cisza: podkreśli teraźniejszość, wyostrzy pamięć oraz pomoże w szukaniu Prawdy i Miłości.

AGNIESZKA
DAWIDOWICZ-NAWROT

***

i nagle cisza
nastała tak nagle
nastała dzisiaj

modlimy się za ludzi
dla niektórych zapomnianych
lecz w naszych sercach
kochanych na zawsze

i nagle cisza
ktoś coś przemilczał
ktoś nie usłyszał

pamiętaj
że wczoraj było
jutra nie ma
istnieje tylko dzisiaj

 

JACKIE SAMUELS/PIXABAY.COM

Agnieszka Dawidowicz-Nawrot, ur. 1983, przez całe życie związana z podwrocławską Kątną, należącą do parafii św. Mikołaja w Brzeziej Łące. Zawodowo jest pracownikiem biurowym, prywatnie żoną i matką dwójki dzieci, w wolnych chwilach tworzy poezję.

Wszystkich chętnych do publikacji swoich prób lirycznych
w „Nowym Życiu” prosimy o przesłanie do pięciu tekstów
z załączonym biogramem.