Zejdźmy z kanapy!

KTO SIĘ RUSZA, TEN ŻYĆ BĘDZIE!

Ma rację reżyser Krzysztof Zanussi, nadając jednemu ze swych filmów tytuł: Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową, przypominając, że śmierć nie ominie nikogo. Pan Bóg dał nam jednak V Przykazanie Boże „Nie zabijaj!”, które zastosować trzeba także do siebie samego. Jedną z form powolnego samobójstwa jest niewątpliwie brak ruchu – a mówiąc wprost: grzech lenistwa.

„Na tapczanie siedzi leń…” (J. Brzechwa)
Długo, często i chętnie. Zwłaszcza w dni wolne od pracy czy nauki. Siedzi, ale jeszcze chętniej leży, bo zmęczony, bo lubi, bo ma prawo, bo tak chce, bo nie ma ciekawszego pomysłu na swoje życie, bo ma służbę wokół siebie (żonę, mamę, babcię). W tej horyzontalnej pozycji ogląda godzinami niezliczone programy TV, poddaje krytyce cały świat. Ryzykuje nabawienie się odleżyn i napływ „głupich” myśli. Wiotczeją mu mięśnie, tępieje umysł, marnują się posiadane talenty. Rośnie za to egoizm i egocentryzm, pogłębia marazm duchowy, pęcznieje brzuch. Nic to: chce leżeć, więc leży.
Wypoczywa? Ależ skąd! Gdy wstanie – będzie z nim jeszcze gorzej, a i otoczenie znaleźć się może w strefie zagrożenia terrorystycznego ze strony naszego bohatera-leniwca.

Siła motywacji
Jeśli chcemy psu odebrać kość, to musimy mu zaproponować coś lepszego. Gdy nasz kanapowicz nie ma większych potrzeb niż „święte” (?) lenistwo, może być kłopot.
Ale sprawa beznadziejna nie jest, bo nawet największy leniwiec (którego Biblia porównuje do obłoconego kamienia, a nawet krowiego nawozu i każe gwizdać nad jego hańbą i otrząsać rękę – zob. Mdr 22, 1-2) musi w końcu coś zjeść, a nawet wypić. I wystarczy, by nikt mu tej działalności nie ułatwił – łącznie z koniecznością wyjścia na „polowanie” (np. do sklepu). Kto nie chce pracować, niech też nie je! (2 Tes 3, 10).
Leń opamięta się w miarę prędko, gdy będzie musiał sam zatroszczyć się o swoje utrzymanie – chyba że wybierze życie pod chmurką, z własnego wyboru poszerzając kręgi bezdomnych.
Do zmiany myślenia i postaw życiowych skłoni leniwych również izolacja społeczna, gdyż taki ktoś zostanie w końcu sam. Otoczenie ma także możliwość nawet niewerbalnego informowania o swoich odczuciach, gdy nasz kanapowy delikwent nie będzie się kwapił ani do sportu, ani do zwykłego spaceru, ani do jakiejkolwiek działalności kulturalnej czy prospołecznej.

Nie żyjemy dla siebie, nie umieramy dla siebie (zob. Rz 14, 7)
To zdanie jest argumentem dla ludzi wierzących, którzy wszelkie posiadane talenty muszą uruchomić w postawie służby Bogu i ludziom. Niewierzących trzeba odesłać do dawnego elementarza M. Falskiego (to był podręcznik!), w którym pokazano uczniom pierwszej klasy zależność piekarza od krawca, krawca od murarza itd. I takie postawy warto egzekwować od najmłodszych nawet dzieci, by nam nie wyrosły na nikczemników (!), którym wszystko się należy i którzy słowo „dziękuję” odnajdą z trudem w Słowniku wyrazów bardzo obcych.

KS. ALEKSANDER RADECKI

ILUSTRACJA JOANNA KOŚCIUKIEWICZ

ZESTAW ĆWICZEŃ I ZADAŃ:

▸ Sprawdź, jak długo trwa Twój proces wstawania z łóżka. Cel: wstać rano o określonej wieczorem godzinie do 10 sekund po usłyszeniu budzika.
▸ Dla mężczyzn i młodzieży płci obojga poniżej lat 16: w ciągu miesiąca przygotuj samodzielnie całej swojej rodzinie raz w tygodniu śniadanie przed wyjściem wszystkich do pracy (szkoły).
▸ Dla wszystkich: postaraj się obywać bez samochodu, jeśli masz do pokonania odległość poniżej 1500 m (kościół, szkoła, miejsce pracy itp.), o ile tylko ta decyzja nie przeczy miłości bliźniego.
▸ Podejmij w ciągu jednego tygodnia poranną gimnastykę przynajmniej przez 3 minuty.
▸ Zaplanuj i zrealizuj pieszą/rowerową wycieczkę – najlepiej z bliskimi sobie ludźmi (las, góry, wały nad Odrą…).