„WIEM, KOMU UWIERZYŁEM” (2 TM 1,12)
Apologia na dzień powszedni

Wiara poszła w las

Zamiast na niedzielną mszę, idę się modlić do lasu lub w góry”.
Idziesz więc nie za Bogiem, lecz za własnym projektem, który „Bogiem” nazywasz.
To jakbyś mówił: „Idę na kolację do taty i brata”, a zamiast tego mijasz ich dom, nie patrząc, jak
wypatrują cię w oknie, i potem gdzieś na chodniku kilka przecznic dalej usiłujesz z nimi rozmawiać.

KS. MACIEJ MAŁYGA

Wrocław

Wierzenia pogan to w ostateczności „mrok i cienie śmierci” (Łk 1, 79),
nawet jeśli przybrane w kwietne wianki

ARTUR RUTKOWSKI/UNSPLASH.COM, LIC. CC0

Eucharystia jest zaproszeniem samego Boga. Pan Jezus polecił swym ówczesnym i przyszłym uczniom zbierać się w Jego imię (J 17, 20-21) i czynić to na Jego pamiątkę (1 Kor 11, 25); sam uczynił to pierwszy z uczniami idącymi do Emaus (Łk 24, 30).
Wybór niedzieli nie jest przypadkiem – to dzień Zmartwychwstania.
Dlatego w ten dzień, nie w piątek czy sobotę, Kościół od swego początku gromadzi się na Eucharystii (św. Justyn Męczennik, Apologia pierwsza, ok. r. 155).
Dla pierwszych chrześcijan, będących Żydami, było to wywróceniem porządku tygodnia, gdyż ich świętym dniem był szabat. Zresztą, zanim w 321 r. cesarz Konstantyn ustanowił niedzielę dniem wolnym od pracy, ów dzień był w całym Cesarstwie Rzymskim dniem zwyczajnych zajęć; chrześcijanie na niedzielnej mszy gromadzili się więc przed wschodem słońca (por. list Pliniusza Młodszego, r. 112), by potem zdążyć do ówczesnych szkół, biur, sklepów i fabryk… Daje do myślenia (i sumienia).
Pogańskie żądanie
Religijne akty w lesie zamiast Eucharystii w kościele to postawa niektórych katolików, ale też osób, które wprost odwołują się do religii pogańskich (takie towarzystwo winno „nie-niedzielnym” katolikom znów dać do myślenia/sumienia). Odwołajmy się do przypadku „Rodzimego Kościoła Polskiego”, nawiązującego do przedchrześcijańskiego kultu Słowian.
„Deklaracja przystąpienia” do tej organizacji, dostępna na jej stronie internetowej, stwierdza: „każdy człowiek z osobna ma pełne prawo wybrać najlepszy dla siebie sposób zbliżenia się do absolutu”, „każdy człowiek ma najwyższe prawo czcić Bogów wedle swej woli”.
Przeczytaj sobie te zdania na głos…
I pomyśl. Czy naprawdę człowiek ma takie prawo – zbliżać się do Boga na swój sposób i czcić Boga według swej woli?
Za tym stwierdzeniem kryje się pogańska uzurpacja – Bóg ma być tam, gdzie chce człowiek; nawet więcej (i gorzej) – Bóg ma być taki, jak chce człowiek. A przecież nikt z nas nie ma takiego prawa nawet wobec drugiego człowieka. Z drugim człowiekiem możemy spotykać się tylko wtedy, gdy zgodzimy się na to, gdzie on jest („gdzie” nie tylko w sensie fizycznym, ale i „życiowym”), kim on jest, gdy uznamy jego charakter i uszanujemy jego wolność.

Tym bardziej nie mamy takiego prawa wobec Boga, który ma „zakryte oblicze” (Iz 45, 15) i „swoje drogi” (Iz 55, 8), który jest zupełnie Inny, którego możemy poznać tylko wtedy, gdy sam zechce się nam objawić (chcąc dosięgnąć Go sami, będziemy jak małe dzieci bezskutecznie podskakujące do sufitu)
„Robota rąk ludzkich” (Ps 115, 4)
Poganie traktują Boga jak martwą, bezwolną rzecz, której człowiek dyktuje warunki; jak rzecz, która nie powie „To czyńcie na moją pamiątkę” ani „Pójdź za mną”. Tak wobec Boga postąpił Izrael, gdy pod Synajem „zamienił swą Chwałę na wizerunek cielca jedzącego siano” (Ps 106, 20): „Tu jest teraz twój Bóg”, wołał ogłupiały Aaron przed metalową krową (por. Wj 32, 4).
Widać tu dobrze, że „Bóg”, do którego człowiek dowolnie ustala drogi, to nic innego, jak „Bóg stworzony na obraz człowieka”, odbicie jakiejś jednostki czy grupy, w gruncie rzeczy ludzka samowola, łatwe do zmiany puste słowa, nawet jeśli łączy się z tym szczera religijność i stęsknione serce. Do takiego bożka nie sposób się modlić, doświadczyć jego bliskości i oprzeć na nim swego życia.
Metoda Boga
W relacji Boga i człowieka prawo do wyznaczenia drogi ma jedna strona.
Bóg. On jednak wyznacza drogi na miarę człowieka, przyjazne ludziom.
W dziejach zbawienia Bóg wytrwale posługuje się więc metodą sakramentu – używa zwyczajnych (widzialnych, dotykalnych, wyczuwalnych) rzeczywistości naszego świata, aby przez to i w tym stać się pośród nas obecnym i działać. Dlatego stał się człowiekiem, którego można było zobaczyć, dotknąć i poczuć (stąd określenie Pana Jezusa jako Pra-Sakramentu); dlatego zostawił Kościół (Pierwszy Sakrament) jako swoje Ciało; dlatego dał nam siedem sakramentalnych znaków, pośród nich Eucharystię, gdzie w widzialnym i smakowanym chlebie jest On.
Czyż nie lepiej wyjść z lasu i wrócić przed ołtarze naszych kościołów?

Warto: chodzić po lasach/górach/łąkach/kniejach/wydmach/torfowiskach/rozlewiskach/pustyniach
i tam się modlić – ale dopiero po niedzielnej Mszy