KS GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

redaktor naczelny

Przykład idzie z góry

Św. Grzegorz Wielki (†604) jako pierwszy użył tytułu „sługa sług Bożych”. Ten święty papież porzucił świecką karierę urzędniczą, rezygnując ze stanowiska prefekta Rzymu, i oddał się życiu monastycznemu. Nie trwało to jednak długo, gdyż rozumiejąc potrzeby Kościoła, zgodził się służyć papieżowi, by w ostateczności samemu przejąć „stary i mocno skołatany falami okręt” Kościoła. W swojej działalności zawsze pamiętał o biednych i ubogich, zaopatrując ich regularnie w żywność oraz organizując strukturalną pomoc, przez co papiestwo przejmowało funkcje i zadania państwa. Jak wspominają kroniki, ludność Rzymu z ufnością spoglądała na Grzegorza we wszystkich nieszczęściach i niedolach, a on nigdy nie zawiódł zaufania.
Następcy św. Grzegorza rezygnowali z jednych tytułów, przyjmowali nowe, jednak do dziś każdy papież określa się jako „sługa sług Bożych”. Jest to dla nas, chrześcijan, wymowny znak. Nasze chrześcijaństwo ma być służbą. Aby móc owocnie służyć Kościołowi, światu i konkretnemu człowiekowi, trzeba najpierw poznać problemy, którymi żyje świat oraz ludzie, a następnie szukać dróg ich rozwiązywania. I to nie tylko, opierając się na przesłankach naukowych, społecznych czy politycznych, ale przede wszystkim religijnych i moralnych. Prawdziwa służba to ofiarne działanie, ale nie dla korzyści własnej, lecz dla dobra tego, komu się służy. U podstaw służby znajduje się postawa maksymalnego otwarcia się na potrzeby drugiego człowieka. Pytanie o styl służby jest więc pytaniem o miłość.
Bóg zawsze prowadzi nas drogą miłości. Bóg, który jest miłością, nie może bowiem przemawiać inaczej, jak tylko językiem miłości. Ufając Słowu Boga, nawet wbrew zewnętrznym okolicznościom, odpowiadamy miłością na Miłość. Budując naszą codzienność na fundamencie Bożego Słowa, mamy pewność, że tu, na ziemi, przetrwamy każdą burzę, a ostatecznie osiągniemy życie wieczne, a więc świętość.