Piękno dzieła stworzonego w rękach człowieka

Otwieramy pierwszą kartę Biblii i rozpoczynamy kontemplację naszych narodzin.
Gdzieś u zarania dziejów zrodził się z Bożej mocy świat, w którym żyjemy i do którego
tak się przyzwyczailiśmy, że jego piękno umyka nam w naszej codzienności.

KS. JAN KLINKOWSKI

Legnica

Adam i Ewa w rajskim ogrodzie. Wenzel Peter (XVIII w.), olej na płótnie

WATYKAŃSKEI MUZEA PINAKOTEKA

Brytyjski pisarz Gilbert K. Chesterton mawiał, że „świat ulegnie zagładzie nie z braku rzeczy cudownych, ale z braku zachwytu nad nim”.
Współczesny człowiek przyzwyczaił się do reporterskiego spojrzenia na rzeczywistość, ale autor natchniony to nie dziennikarz opisujący stworzenie świata, lecz teolog – mistyk, który doświadczając natchnienia Bożego, próbuje przelać dostępnymi środkami literackimi nadprzyrodzony obraz początków świata.
Zachwyt nad harmonią świata
Człowiek od zarania dziejów spoglądał na otaczający go świat i zadawał sobie pytanie, skąd w nim taka wielka harmonia i ukryta potężna moc. Starożytni Egipcjanie ubóstwili ład w postaci bogini Maat, a postacie zwierząt posłużyły do prezentacji rozproszonej mocy Bożej w przyrodzie. Mieszkańcy Mezopotamii spojrzeli na niebo i ubóstwili księżyc, słońce i gwiazdy. Fenicjanie i inne ludy położone nad Morzem Śródziemnym uznali za bóstwo siłę ukrytą w burzy, z którą niejednokrotnie mierzyli się w czasie żeglugi. Niemalże większość ludów z zachwytem spoglądała na proces wegetacji i rodzenia nowych pokoleń, ubóstwiając macierzyństwo.
Autor natchniony detronizuje bóstwa ówczesnego świata, ukazując, że zarówno słońce, księżyc, gwiazdy, jak i zwierzęta są stworzone przez Boga, a ubóstwienie jego dzieł zniekształca obraz świata. Jego medytacja nad początkami świata jest ciągle aktualna, bo człowiek ma tendencje do ubóstwiania otaczającego go świata, albo pragnie siebie wprowadzić na tron Boga.
Doskonałość aktu stworzenia
Opis stworzenia świata to medytacja nad początkiem dziejów, który wymyka się empirycznemu doświadczeniu, nie możemy bowiem w żaden sposób sprawdzić, jak było na początku.
Wszelkie symulacje naukowe będą stawiały bardziej lub mniej prawdopodobne hipotezy początków świata.
Autor natchniony komponuje hymn na cześć Boga-Stwórcy, w którym cyfra siedem staje się symbolem ładu i doskonałości aktu stwórczego. Stąd opis stworzenia zamyka się w siedmiu dniach! W wyśpiewanym hymnie wielbiącym Stwórcę słyszymy siedem formuł ukazujących działanie Boże: „Pan powiedział”, „niech się stanie”, „i tak się stało”, „Bóg zobaczył, że było piękne”, „Bóg oddzielił…”, „Bóg nazwał…”, „był wieczór i poranek”. Siedem razy używa słowa „stworzyć”, a imię Boga występuje 35 razy (7 × 5), natomiast niebo i ziemia pojawiają się 21 razy (7 × 3).
Pierwszy werset składa się z siedmiu słów, a następny z czternastu (7 × 2). Oto doskonałość i piękno aktu stworzenia ukryte w symbolice siódemki! Bóg rozpoczyna realizację wielkiego projektu miłości, w którym człowiek stanie się podmiotem gotowym odpowiedzieć na tę miłość. Bóg zachwyca się stworzonym światem i poszczególne etapy aktu stwórczego konkluduje stwierdzeniem, że jest to dzieło dobre, co może również oznaczać piękne.
Miejsce człowieka w świecie stworzonym
Bóg powierza panowanie nad światem przyrody człowiekowi, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Człowiek symbolicznie nazywa poszczególne zwierzęta, by wyrazić nad nimi swoje panowanie (Rdz 2, 18).
Jako ikona Boga, człowiek jest powołany do partycypacji w akcie stwórczym poprzez wezwanie skierowane u zarania dziejów „czyńcie sobie ziemię poddaną” (Rdz 1, 28). W tym celu człowiek został obdarzony rozumem i wolą i dlatego jako jedyny może dostrzec poprzez przyrodę jego Stwórcę! Tylko człowiek w świecie stworzonym przyjmuje postawę religijną. Żadne inne stworzenie nie jest w stanie wznieść się w przestrzeń transcendencji i wyrazić w geście adoracji wdzięczność za dzieło stworzone. Stąd człowiek jest powołany do szanowania przyrody i wykorzystywania jej darów zgodnie z planem stwórczym Boga, który został zapisany w prawach natury.
Tylko człowiek ma taki potencjał rozumu, że jest gotowy przekształcać przyrodę, by nadawać jej nowy kształt. Rozum ludzki pozwala odkrywać zamysł Boga i wydobywać ze świata przyrody potencjał w nim ukryty.
Człowiek jest także gotowy do postawy miłości, która obejmuje cały świat przyrody, ale przede wszystkim sięga do jego Stwórcy.

Człowiek jako podobny Bogu, jest w stanie zachwycić się pięknem otaczającego świata.
Odtwarzając w sobie obraz Boży, człowiek spogląda na Boga, który jest ukazany w akcie stwórczym symbolicznie jako „garncarz” (Rdz 2, 7). W wielu religiach starożytnych pojawiały się różne przymioty związane z bóstwami, bardzo często prezentujące atrybuty mocy. W Biblii wśród wielu przymiotów Boga pojawia się na początku obraz Boga trudzącego się nad dziełem stwórczym. Człowiek, spoglądając w oblicze Boże, staje się homo faber, który przetwarza świat przyrody. Stąd każdego dnia „człowiek wychodzi do swojej pracy, do trudu swojego aż do wieczora” (Ps 104, 23).
Na tle innych religii Starożytnego Wschodu objawia się również oryginalność biblijnego orędzia, zgodnie z którym człowiek nie został stworzony, aby zastąpić pracę bogów, albo po to, aby być ich niewolnikiem skierowanym do najgorszych prac, ale został stworzony do tego, aby tworzył, odkrywał i przekształcał rzeczywistość, aby przeżywał doświadczenie twórczej działalności.
Człowiek – zagrożenie harmonii stworzenia
Jednak w ten wspaniały trud człowieka wplótł się jakiś niepokój.
Zauważamy, że człowiek niejednokrotnie, czyniąc sobie ziemię poddaną, prowadzi do dewastacji świata przyrody!
Dlaczego tak się dzieje? Bo człowiek nosi w sobie znamię grzechu pychy, która sprawia, że chce po swojemu urządzić otaczający go świat, nie licząc się z wolą Stwórcy! Człowiek u zarania dziejów powiedział: ja wiem lepiej, jak żyć i jak wykorzystywać świat przyrody, nie będę się liczył z Twoimi prawami!
Poprzez dzieje człowiek rzuca wyzwanie Bogu i próbuje zakwestionować Jego prawa jako Stwórcy. Symbolicznie sięga po owoce z drzewa poznania dobra i zła i sam ustala granice przetwarzania świata, myśląc, że jest jego absolutnym władcą. W taki oto sposób kumulują się w jedno wszystkie wymiary grzechu, jakimi są: bałwochwalstwo i bunt przeciw prawdziwemu Bogu, zniszczenie harmonii stworzenia oraz przywłaszczenie sobie mądrości samego Boga ze względu na pragnienie bycia jak On, jedynymi arbitrami w ocenie dobra i zła. Wynikiem tego buntu niejednokrotnie pozostaje zniszczony świat przyrody, zdewastowane relacje społeczne i nadwerężona sama natura ludzka! Człowiek nie posiada przywileju nadużywania lub niszczenia wedle własnego uznania. Te stronice, które wychwalają dobro całego stworzenia, jakie zostało powierzone mężczyźnie i kobiecie, stają się jednocześnie oskarżeniem dla społeczności, która gwałtem i egoizmem niszczy równowagę w naturze, nad którą ma jedynie władzę użytkownika. Teksty te stają się aktem oskarżenia przeciw bezsensownej tyranii ludzkości, ślepej i bardzo często także bezlitosnej, która przez swój bezmyślny i okrutny egoizm łamie, dewastuje, pali i poniża „dzieła rąk Bożych”. Człowiek musi postawić sobie pytanie, czy jego wybujała konsumpcja nie ogranicza jego samego?
Może oszczędniejszy tryb życia przyczyni się do zachowania piękna świata przyrody!
Człowiek został zaproszony do oderwania się od pracy i poświęcenia czasu na odpoczynek, by zdobył dystans do swojej twórczości i odbudował relacje ze Stwórcą i innymi ludźmi. Dzień wolny jest również czasem, w którym może się zachwycić dziełem Boga i pięknem własnej twórczości, w której odbija się oblicze Boże. Czas wolny jest potrzebny, by człowiek spojrzał krytycznie na swoje dzieło i zobaczył, ile w nim pojawiło się dewastującej działalności grzechu! Wezwanie biblijne do nawrócenia dotyczy również ludzkiej działalności w świecie przyrody, każde bezmyślne działanie wymaga naprawy, by następne pokolenia mogły korzystać z daru stworzonego świata.
Niech wizja wspaniałej krainy rozpostartej w wyobraźni wędrujących przez pustynię będzie także darem dla następnych pokoleń: „Albowiem Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi pięknej, ziemi obfitującej w potoki, źródła i strumienie, które tryskają w dolinie oraz na górze – do ziemi pszenicy, jęczmienia, winorośli, drzewa figowego i granatowego – do ziemi oliwek, oliwy i miodu – do ziemi, gdzie nie odczują niedostatku, nasyciwszy się chlebem, gdzie ci niczego nie zabraknie” (Pwt 8, 7-9).