KS ANDRZEJ DRAGUŁA

Zielona Góra

Pierwsza Komunia Różewicza

Wielki poeta Tadeusz Różewicz (1921–2014), związany z Wrocławiem, długi czas miał opinię ateisty. Droga jego wiary nie była prosta, ale na pewno nie była to droga od wiary do ateizmu. W wierszu o pomniku papieża Jana XXIII, stojącym na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu, pisał o sobie: „jaki tam ze mnie ateista”. Jego życie to droga poszukiwania zwieńczona odnalezieniem wiary.
Przed wojną Różewicz należał do Sodalicji Mariańskiej, debiutował w katolickim piśmie „Pod Znakiem Marii”. Wychowany był w rodzinie katolickiej, w której przygotowywał się do przyjęcia sakramentów.
Po latach wspominał: „Pierwsza Komunia. Przyjąłem Boga. Głęboko w to wierzyłem” (Języki teatru, Wrocław 1989, s. 180). Przyjął I Komunię 3 VI 1931 r. Wiara dziecka nie trwała jednak długo. W wierszu Wyznania (1954) pisał: „Małemu chłopcu w białym ubranku/dano poznać/smak Boga/którego nie ma/I zostałem sam”, a w wierszu Pusty kościół (1938): „samotny Chrystus/zamknięty w złocistym kielichu/jest Sierotą”. Czy to był zwiastun zbliżającego się kryzysu wiary? Być może tak. Ale tym, co na długie lata zdefiniowało jego życiową i poetycką postawę, była wojna. II wojna światowa była dla Różewicza doświadczeniem traumatycznym, z którego nie potrafił się wyzwolić. Tragizm ludzkiego losu, wszechobecna śmierć i niekończące się cierpienie nie pozwoliły mu trwać przy Bogu. Jak pisał, Bóg zjawiał się jedynie na klamrach pasków niemieckich żołnierzy, na których widniał napis „Gott mit uns”. Ocalony z wojny, nie ocalił jednak swojej wiary.
W posłowiu do jednego z tomów wierszy zamieścił gorzką konstatację: współczesny człowiek „może rozmnażać się bez miłości, może żyć bez wiary i umierać bez nadziei”. W wierszu Bez pisał: „życie bez boga jest możliwe/życie bez boga jest niemożliwe”. Przełomowym momentem dla wiary Różewicza była lektura listów niemieckiego pastora luterańskiego Dietricha Bonhoeffera, urodzonego we Wrocławiu w 1909 r. W jego radykalizmie odnalazł profil wiary, jakiej szukał: bez zewnętrznej religijności, ale z wewnętrzną gotowością naśladowania Jezusa. W wierszu z tomu Wyjście pisał: „bez Jezusa/nasza mała ziemia/jest pozbawiona wagi”.
Dlaczego o tym piszę? W Kościele katolickim trwa teraz okres paschalny, w którym dzieci przystępują do I Komunii św. Czasami, niestety, po raz pierwszy i ostatni. Czasami eucharystyczna pobożność dziecka szybko przemija. My, duszpasterze, niekiedy myślimy, że to zmarnowana łaska. Przykład Różewicza temu przeczy. Łaska pracuje w nas i działa, choć czasami trwa to długo. O swojej I Komunii poeta pisał: „przecież jako dziecko karmiłem się/Tobą /jadłem ciało/piłem krew”. Jak się okazuje, nie na próżno. „To było doświadczenie dziecka.
Które potem wraca do starego człowieka, do umierającego” – jak stwierdził po latach. Łaska sakramentu nie umiera. Powraca, choć czasami trzeba czekać na jej owoce. Pod jednym wszak warunkiem – trzeba chcieć jej szukać. Żaden cud nam tego nie załatwi.