Nic tak nie spaja rodziny jak wspólna modlitwa!

To nadzwyczajny klucz otwierający serce! Tymczasem – mimo bogactwa nauczania i zachęty Kościoła do tej formy modlitwy – wielu z nas uznaje ją za coś wstydliwego, a często nie przychodzi nam nawet do głowy, by rodzinnie, wspólnie się modlić.

ALEKSANDRA ASZKIEŁOWICZ

Wrocław

Zajęcia z dziećmi w Salezjańskiej
Szkole Podstawowej

ZDJĘCIE WWW.SALEZ-WROC.PL

Rodzina jest podstawowym środowiskiem życia człowieka, miejscem jego integralnego rozwoju.
W związku z tym ma ona podstawowe znaczenie, ponieważ w największym stopniu wpływa na kształtowanie poglądów i postaw. W ujęciu chrześcijańskim rodzina powinna być wspólnotą życia i miłości, której celem jest wspólne dążenie do świętości. Naturalnym więc miejscem, w którym dziecko otrzymuje wartości, na których będzie mogło budować swoją przyszłość, jest rodzina. Rodzice są pierwszymi i niezastąpionymi nauczycielami wiary.
Bardzo ważnym środkiem wychowania religijnego są tu rozmowy rodziców z dziećmi na tematy religijne. Mogą one przybierać różne formy: od odpowiedzi na pytania dzieci do ciągłej pomocy w odkrywaniu Bożej obecności w otaczającym nas świecie.
Powołanie i misja rodziny
Jan Paweł II w swoim nauczaniu zwracał uwagę na wielką wartość modlitwy w życiu codziennym rodziny chrześcijańskiej. Modlitwa rodzinna jest wspólną modlitwą męża i żony, rodziców i dzieci. Słowa Chrystusa: „gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (por. Mt 18, 20), w sposób szczególny można odnieść do modlącej się rodziny.
Zdaniem Ojca Świętego „w świecie, który coraz bardziej ulega sekularyzacji, niezwykle istotne jest, by rodzina wierząca uświadamiała sobie swoje powołanie i misję. Jej punktem wyjścia, w każdej sytuacji i wszelkich okolicznościach, jest kontynuowanie i wzmaganie modlitwy – nieustannej modlitwy do Pana o wzrost i umacnianie się naszej wiary. […] «Rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje»”.
Dzisiaj, gdy socjolodzy, psycholodzy, pedagodzy alarmującym głosem mówią o kryzysie wartości, to papieskie wezwanie wydaje się równie jak wtedy aktualne. Czym zatem jest wspólna modlitwa rodziny? Trudnym do spełnienia obowiązkiem, głosem rozsądku czy może receptą na szczęśliwe rodziny?
Kościół domowy
Modlitwa osobista, małżeńska i rodzinna to trzy odrębne modlitwy, które uzupełniają się, a nawet warunkują.
Nie zastępują się. Inne są ich funkcje i zakres. Modlitwa małżeńska dotyczy najgłębszych spraw odnoszących się do relacji małżonków – miłości, walki ze swoim ego, pychą, z wadami.
Na to, co powinno być treścią modlitwy rodzinnej, wskazuje Jan Paweł II, pisząc, że „czerpie ona swą treść z samego życia rodzinnego”. Tak więc – jak pisze w adhortacji Familiaris Consortio – jest „odpowiedzią na rodzinne” radości i bóle, nadzieje i smutki, narodziny i rocznice urodzin, rocznice ślubu rodziców, wyjazdy, rozłąkę i powroty, dokonywanie ważnych i trudnych wyborów, śmierć drogich osób itd. To modlitwa męża i żony, rodziców i dzieci. Nie chodzi jednak o to, by rodzice jedynie towarzyszyli modlącym się dzieciom lub by modlić się jednocześnie, jednak w ciszy i z osobna. Jan Paweł II mocno podkreślał, że modlitwa ma być wspólna w sensie dosłownym.
Każda rodzina powinna wypracować swój, odpowiadający jej sposób modlitwy, dopasowany m.in. do stopnia percepcji dzieci, tak aby wszyscy mogli w niej uczestniczyć. Wychowanie w rodzinie chrześcijańskiej to stały proces wzrastania w wierze. Najwłaściwszym stylem w wychowaniu religijnym jest styl inspirujący, w którym rodzice współpracują z dzieckiem, uznają jego prawa i akceptują samodzielne poszukiwania. Celem tego wychowania jest żywa wiara dziecka.
Rodzina chrześcijańska winna więc być środowiskiem życia i miłości, w którym będą przekazywane i urzeczywistniane ewangeliczne wartości.

Rodzina chrześcijańska jest pierwszym miejscem wychowania do modlitwy. Zbudowana na sakramencie małżeństwa jest „Kościołem domowym”, w którym dzieci Boże uczą się modlitwy „jak Kościół” oraz wytrwałości w modlitwie. Szczególnie dla małych dzieci codzienna modlitwa rodzinna jest pierwszym świadectwem żywej pamięci Kościoła, cierpliwie pobudzanej przez Ducha Świętego.

KATECHIZM KOŚCIOŁA
KATOLICKIEGO (2685)

Kapłani oceniają, że w Polsce wspólnie modli się systematycznie jedno na kilkadziesiąt małżeństw. Dlaczego tak jest? – Z modlitwą wspólną jest dziś bardzo trudno, dlatego że obecnie Nic tak nie spaja rodziny jak wspólna modlitwa!
To nadzwyczajny klucz otwierający serce! Tymczasem – mimo bogactwa nauczania i zachęty Kościoła do tej formy modlitwy – wielu z nas uznaje ją za coś wstydliwego, a często nie przychodzi nam nawet do głowy, by rodzinnie, wspólnie się modlić. Jest w ogóle ciężko z rozmową. A jeśli rodzice nie umieją się ze sobą spotkać, porozmawiać, być dla siebie, to tym bardziej trudno spotkać się i być dla Pana Boga, nie mówiąc już o stawaniu przed Nim wobec swoich dzieci.
Jednym z głównych problemów wspólnej modlitwy może być przeświadczenie, że modlitwa jest czymś osobistym, wręcz intymnym, i dlatego trudno się małżonkom razem modlić.
Często ludzie nie mają doświadczenia modlitwy rodzinnej, więc nie przyjdzie im do głowy, że tak się można modlić.
W cytowanym już Familiaris Consortio Jan Paweł II pisze, że „zasadniczym i niezastąpionym elementem wychowania do modlitwy jest konkretny przykład, żywe świadectwo rodziców: tylko modląc się wspólnie z dziećmi, wypełniając swoje królewskie kapłaństwo, ojciec i matka zstępują w głąb serc dzieci, pozostawiając ślady, których nie zdołają zatrzeć późniejsze wydarzenia życiowe”.
Jak tej modlitwy uczyć siebie i dzieci?
Myślę, że trzeba po prostu zacząć, po prostu chcieć. Najlepiej zaczynać od wspólnych rzeczy – w czasie posiłków, świąt, ważnych wydarzeń, np. gdy są imieniny dziadków lub urodziny rodziców, gdy ktoś z rodziny ma egzamin.
Mały Kościół
A kiedy rozpocząć modlitwę z dziećmi? Im wcześniej, tym lepiej!
Im szybciej dzieci wchodzą we wspólną modlitwę rodzinną, tym szybciej zaczynają się modlić same, nawiązywać z Bogiem osobistą, osobową relację.
To, że małe dziecko nie pojmuje jeszcze tego, co się dzieje, nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest to, że widzi, jak wszyscy się modlą, klęczą, mówią to samo. Skoro dla rodziców modlitwa będzie czymś naturalnym i praktykowanym, dziecko, które niczego tak bardzo nie pragnie, jak naśladować rodziców, włączy się w nią z chęcią.
Trudno przecenić wartość modlitwy w rodzinach, które za św. Janem Chryzostomem Kościół nazywa „małym Kościołem”. Stając przed Bogiem, nie da się być nieszczerym, dlatego właśnie na modlitwie można budować wzajemną szczerość i postępować w miłości. To prawdziwy dar dla jedności małżeńskiej i rodzinnej.
Kościół zachęca do modlitwy rodzinnej nie tylko ze względu na powołanie rodziców, by byli dla swoich dzieci nauczycielami modlitwy. Modlitwa rodzinna to także modlitwa niezwykle skuteczna.
Modlitwa rodzinna – dobra na wszystko
Znany i ceniony warszawski duszpasterz ks. Piotr Pawlukiewicz w swojej słynnej już konferencji „Seks – poezja czy rzemiosło?” zachęca przyszłych małżonków: „Jeśli zrobicie ślub, że codziennie będzie choćby minuta wspólnej modlitwy, to szanse na szczęśliwe przeżycie waszego małżeństwa wzrosną o 60–70%. Bo miłość to nie patrzenie na siebie, ale patrzenie we wspólnym kierunku. Patrzenie na siebie z czasem się znudzi. Patrzenie na Boga – nigdy”.
Małżeństwa, które się modlą razem, są mniej narażone na rozpad.
Badania wykonane parę lat temu w USA pokazują, że 50% małżeństw cywilnych kończy się rozwodem, małżeństw sakramentalnych rozpada się 33%. W przypadku małżonków, którzy chodzą razem regularnie do kościoła, to już tylko 2%. Spośród małżeństw sakramentalnych, które chodzą do kościoła i wspólnie się modlą, rozwodzi się tylko jedno na tysiąc. Nie trzeba z tych danych wyciągać naiwnych wniosków w stylu „zacznijcie się modlić, a to rozwiąże wszystkie wasze problemy, rozwód wam nie grozi”. Modlitwa nie jest cudownym antidotum na kryzys małżeństwa, nie zastępuje zmagania się z problemami czy dobrej rozmowy. Ale te dane pokazują pewną ważną prawdę: wiara małżonków, jeśli jest traktowana na serio, cementuje ich sakramentalny związek, umacnia, daje siłę do pokonania zakrętów. Kiedy małżonkowie modlą się wspólnie, budują nie tylko więź z Bogiem, ale i ze sobą.
Gdy rodzice modlą się z dziećmi, dają im więcej niż najlepsi katecheci.
To co dotyczy małżeństwa, odnosi się także do rodziny. Nie dziwi więc, że ks. Pawlukiewicz dodaje: „Nikt do nieba nie wejdzie sam. Albo wejdziesz do nieba ze swoim współmałżonkiem i dziećmi, albo wcale”.
Warto o tym pamiętać.