Chrześcijanie niosący pokój

O wojnie i pokoju na Bliskim Wschodzie
z kard. Béchara Boutros Raï,
77. maronickim (katolickim) patriarchą Antiochii,
rozmawia

KS. CEZARY CHWILCZYŃSKI

Radio Rodzina, Wrocław

Kaplica w miejscowości Ankowa (okolice Erbilu w Iraku) w obozie dla uchodźców, gdzie mieszkają
tylko chrześcijanie ze względu na nienawiść, z jaką odnoszą się do nich muzułmanie

KS. RAFAŁ CYFKA

Ks. Cezary Chwilczyński: Oczy całego świata zwrócone są w kierunku Bliskiego Wschodu, gdzie toczy się wojna.
Syria, Liban, Turcja, Irak, Autonomia Palestyńska, Izrael, Iran to kraje dotknięte konfliktami. Ale to Liban stał się krajem o największej na świecie koncentracji uchodźców w przeliczeniu na jednego mieszkańca.
Jak Eminencja opisałby sytuację w Libanie?
Kard. Béchara Boutros Raï: Pomoc, której dziś udziela Liban uchodźcom, jest naszą powinnością. Angażuje się w tę pomoc państwo i Kościół, zwłaszcza poprzez Caritas. Część uchodźców mieszka pod namiotami w żyznej Dolinie Bekaa, inni w aglomeracjach miejskich, a jeszcze inni w wioskach.
Wielu z nich zdobyło zatrudnienie. Libańczycy są biednym społeczeństwem i kurczą się środki finansowe na pomoc uchodźcom. Wielu mieszkańców zbliża się już do granic wytrzymałości. To jest źródło wewnętrznych konfliktów społecznych, choćby na tle podatków płaconych przez Libańczyków i omijanych przez uchodźców, działających poza prawem. Aby zobrazować sytuację w mojej Ojczyźnie, proszę pomyśleć o Polsce i sytuacji, gdy 50% społeczeństwa w niej stanowią uchodźcy.
Tak właśnie jest obecnie w Libanie. Ci, którzy do nas przybyli, to ludzie odarci z godności, pozbawieni domu, ziemi, ojczyzny. Jak tylko możemy, spieszymy im z pomocą.
Wojna to nie tylko zniszczenia materialne, ale przede wszystkim zagrożone życie i zdrowie ludzi, a z drugiej strony to wielomiliardowe zyski handlujących bronią. Pragnienie pokoju jest wielkie wśród ludzi, ale nie wśród tych, którzy robią na wojnie interes, przedkładając zyski ponad życie i bezpieczeństwo milionów istnień ludzkich.
Pokój nie jest dziś tylko moralnym obowiązkiem liderów życia społecznego, ale także geopolityczną powinnością tych, którzy decydują o kształcie współczesnej polityki. Dokąd zmierzają ci, którzy podsycają wojnę, i jak długo to potrwa? Papież powiedział nam o przyczynach wojny i wskazał właśnie na handel bronią. A co stanie się po zakończeniu konfliktu? Kto odbuduje miasta, infrastrukturę? Czy ci, którzy w imię korzyści i własnych interesów to dziś niszczą? Chcemy nieść pokój i żyć dziś pokojem. Franciszek przypomina o losie chrześcijan na Bliskim Wschodzie, którzy dają „cenne świadectwo wiary i męstwa, odgrywając ważną rolę jako budowniczowie pokoju, pojednania i rozwoju w swoich społeczeństwach”. Wspomnę tu czas Saddama Husajna, który był złotą epoką dla chrześcijan w całej Zatoce Perskiej. My, w Libanie, wiedzieliśmy, że religią państwową jest islam, a źródłem legislacji cywilnej – Koran, a nie Biblia. Szanowaliśmy to i przestrzegaliśmy. Husajn budował kościoły chrześcijańskie. Nawet dom biskupa chalcedońskiego w Bejrucie został zbudowany przez Husajna. Okazuje się dziś, że cała ta wizja reform i chęć wprowadzenia demokracji jest ostatecznie pożywką dla  organizacji fundamentalistycznych związanych z terroryzmem. Dla muzułmanów wszystko, co pochodzi z Zachodu, jest chrześcijańskie. Nie potrafią oddzielić Zachodu od chrześcijaństwa. A my za to płacimy. Jesteśmy kojarzeni z Zachodem; jesteśmy potomkami krzyżowców.
Trzeba to wszystko zrozumieć, aby zrozumieć Bliski Wschód. Jeśli Zachód nie zrozumie tych spraw, pozostaną mu tylko puste słowa, deklaracje i gesty bez znaczenia.

Co chwilę w mediach słyszymy o kolejnych inicjatywach zmierzających do pokoju na Bliskim Wschodzie. Skutek zwykle jest podobny. Bomby spadają dalej, giną niewinni ludzie. Jak ocenia Ksiądz Kardynał tzw. proces pokojowy?
Ze smutkiem muszę powiedzieć, że nie widzę dobrej woli, aby zapanował pokój. Słowa o wprowadzaniu demokracji pozostały ułudą, demokracja bowiem musi rodzić się w naszych społeczeństwach, a nie być przyniesiona z zewnątrz. Inicjatywa reformowania krajów Bliskiego Wschodu wg wzorców krajów zachodnich mija się z celem i natrafia na opór. Głównym źródłem braku stabilizacji w naszym regionie jest konflikt izraelsko-palestyński.
Tocząca się wojna jest skutkiem właśnie tego konfliktu i kluczowe jest polityczne jego rozwiązanie.
Problem między Izraelem a krajami arabskimi jest łatwy do rozwiązania.
Okazując dobrą wolę, trzeba wdrażać rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, by izraelskie oddziały wycofały się z terytoriów okupowanych w Libanie, Syrii, Palestynie. Dziś nie można tylko liczyć zysków ekonomicznych w tym konflikcie – krajów, które z jednej strony mówią o pokoju, a z drugiej sprzedają broń. Ta wojna – jak mówi papież Franciszek „III wojna światowa” – jest konfliktem wielkich mocarstw, gdzie po jednej stronie jest USA i Arabia Saudyjska, a po drugiej Syria, Irak i Rosja.
Musi być dobra wola zakończenia konfliktu ponad interesem ekonomicznym i politycznym.
Jaka jest dziś sytuacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie?
Sytuacja ludności regionu Bliskiego Wschodu jest dziś tragiczna. Od wieków żyli tu wspólnie chrześcijanie i muzułmanie. Mimo trudności było to pokojowe współistnienie. Islam był tu umiarkowany. Chrześcijanie mogli zakładać struktury duszpasterskie, powstawały szkoły i szpitale. W wyniku wojny to zostało zniszczone. Rozpoczął się wielki exodus uchodźców muzułmanów i chrześcijan. Tracimy teraz pokojowe współistnienie i tożsamość budowaną przez wieki. Coraz mniej wyznawców Chrystusa mieszka na Bliskim Wschodzie. Dlatego apeluję do wspólnoty międzynarodowej: zaprzestańcie wojny, znajdźcie polityczne rozwiązania, sprawcie, by wszyscy emigranci, uciekinierzy, porwani wrócili do siebie, by przywrócić dobre współistnienie. W przeciwnym razie pokój na świecie będzie nieustannie zagrożony, a organizacje terrorystyczne i fundamentalizm muzułmański będą się umacniać.

Chrześcijańska kapliczka to częsty widok w mieszkalnych dzielnicach Bejrutu w Libanie

JAKUB SZYMCZUK/FOTO GOŚĆ

O sytuacji na Bliskim Wschodzie

pokoj3Abp Thomas Mirkis
– chaldejski arcybiskup Kirkutu (Irak)

Jako Kościół na Bliskim Wschodzie doświadczamy trudności, tak jak polski Kościół doświadczał ich podczas komunistycznych rządów. Prześladowania katolików w Polsce trwały zapewne dłużej. Mam nadzieję, że nasze cierpienia będą krótsze, niemniej sądzę, że doświadczamy teraz czegoś podobnego. Potrzebujemy Was, potrzebujemy Waszego doświadczenia, relacji. Potrzebne są nam tłumaczenia książek z języka polskiego na arabski, aby inspirować tutejszy Kościół. Patrzcie szerzej, módlcie się za nas, a mamy nadzieję, że Chrystus zwycięży. Duch Święty działał w Polsce, która zrodziła wiele sławnych osobistości, zwłaszcza Jana Pawła II, z którego jesteśmy dumni, tak jak z Waszego kraju.

György Hölvényi
– poseł PE (Węgry)

Unia Europejska, jako instytucja, eliminując rolę Kościoła w życiu społecznym, popełniła duży błąd. Dzisiaj widzimy, że bez Kościoła i współistnienia różnych religii nie ma przyszłości. Należy dokonać rekonstrukcji, w której partnerem Unii Europejskiej będą zarówno Kościoły, jak i mniejszości religijne. To droga, aby wprowadzać pokój i ratować chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

ZDJĘCIA Z ARCHIWUM RADIO RODZINA

pokoj4ks. Ziad Hilal TJ
– Aleppo, Jesuit Refugee Service

Ważne jest, aby zachęcać do pokoju i pojednania przez dialog. Duże znaczenie ma także to, abyście modlili się za nas, abyście pomagali poprzez takie organizacje, jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie lub Jezuicka Posługa Uchodźcom, by ocalać żyjących tu chrześcijan, ale także cierpiących muzułmanów. Jesteśmy Kościołem i chcemy tu żyć, podtrzymując naszą historię i cywilizację.

ks. Paul Karam
– dyrektor Caritas Liban

Nasze relacje to kwestia nie tylko pomocy humanitarnej, ale także więzi historycznych między naszymi krajami. Chciałbym podziękować Polakom, a zwłaszcza Caritas Polska, za podejmowane działania. Libańczycy są Wam wdzięczni i doceniają Waszą solidarność. Na międzynarodowej scenie Polska pokazuje się z bardzo dobrej strony. To istotne, ponieważ potrzebujemy krajów, które prawa człowieka, godność ludzką i wolność uznają za ważne. Nasze narody, mające za sobą wiele cierpień, doceniają te wartości i istotne jest, aby wywierać wpływ w walce o pokój i międzyludzką solidarność. Jako Libańczycy mamy wciąż w pamięci piękny obraz osoby Jana Pawła II, który kochał Liban. Wiemy o tym także w głębi naszych serc. Dziękujemy