ABECADŁO RODZINNE

Miłość

ILUSTRACJA MAŁGORZATA WRONA-MORAWSKA

Miłość małżeńska, macierzyńska, miłość do Ojczyzny, do Boga, do przyjaciela… Jak chce nam się pić, to jesteśmy w stanie powiedzieć, że kochamy wodę… Ktoś kocha podróżować, inny znów kocha swoją pracę…
Miłość jest najbardziej przewrotnym pojęciem, trudnym do zdefiniowania, wieloznacznym… Choć, czy naprawdę?
Miłość to zjawisko mocno związane z życiem i dynamiczne jak życie. Miłość jest zatem czymś bardzo prostym, a jednocześnie bardzo złożonym i tajemniczym. Próbując najkrócej zdefiniować miłość, można powiedzieć, że jest ona wolą dawania dobra drugiej osobie. Prawdziwa miłość czyni drugiego człowieka lepszym, a przynajmniej jest uczciwym staraniem się o to.
Człowiek rzetelnie kochający gotów jest uczynić wszystko, co w jego mocy, dla dobra drugiego człowieka.
Miłość jest procesem dynamicznym. Podlega zasadzie rozwoju i regresji – jeżeli się nie rozwija, to zamiera.
Nieporozumieniem jest próba konserwacji miłości w takim stanie, w jakim się pojawiła.
W rozwoju miłości obserwuje się, że miłość „młoda” jest bliska fascynacji zagłuszającej rozsądek. Do osób dopiero co „mocno” zakochanych najczęściej żadne argumenty nie docierają, natomiast intensywność przeżyć jest duża.
Prawidłowość tego stanu polega na tym, że nie trwa on długo – intensywność zaczyna słabnąć. W dalszym rozwoju miłości następuje osłabienie intensywności przeżywania w miarę kształtowania, wzrostu, utrwalania uczuć. Kochamy tę osobę, ale trochę „inaczej”.

Jeżeli ktoś utożsamiałby miłość z intensywnością przeżyć, skazany byłby na ciągłe poszukiwania nowych miłości, nowych fascynacji i w efekcie na coś w rodzaju niedorozwoju uczuciowego. Ciągle nowe przeżycia, ciągle świeże, nigdy nieutrwalone, nie dają człowiekowi satysfakcji, powodują brak stabilności uczuciowej, czyli „cofanie się” w rozwoju uczuciowym.
Rozwój miłości między dwojgiem ludzi rozpoczyna się od miłości, która jest pragnieniem posiadania, zdobycia, wyłączności drugiej osoby dla mnie. Ta miłość ma w sobie coś z egoizmu.
JA chcę mieć, zdobyć, posiadać. I to JA na pierwszym planie powoduje, że miłość jest jeszcze płytka, niedojrzała, bez względu na emocjonalność przeżyć.
Następny etap to czas, gdy na pierwszy plan wysuwa się MY – jako ważniejsze niż JA. Na tej płaszczyźnie, stanowiącej nową wartość, najsilniej przeżywamy naszą uczuciowość.
Ostatni etap następuje w momencie, gdy pierwsze i najważniejsze miejsce zajmuje: TY. Ja zaczynam żyć dla niego, rozpoczynam służbę dla jego dobra (przyjmującego różne formy). Wtedy gdy ja żyję dla ciebie, dla twojego dobra, osiągamy dojrzały poziom miłości.
Miłość małżeńska umacnia się przez czyny miłości. Czynem miłości może być przygotowanie gorącej herbaty z cytryną, odebranie dzieci z przedszkola, umożliwienie popołudniowej drzemki, przygotowanie obiadu, czuwanie nad chorym dzieckiem, ……………………………………………………….……… (w wielokropek niech każdy wpisze swoje i zacznie realizować).

ALEKSANDRA ASZKIEŁOWICZ