Kult mieszkańców nieba dowodem jedności Kościoła

Od czasów apostolskich Kościół doświadcza mocy Ducha Świętości, który jednoczy
wierzących z Chrystusem Zmartwychwstałym w jedno Ciało, do tego stopnia,
że i w nich się uwidacznia Chrystusowa świętość.

KS. KRZYSZTOF Z. WIŚNIEWSKI

Legnica

Obrazowe przedstawienia świętych zachęcają do wspominania i oddawania im czci.
Na reprodukcji: Święto Wszystkich Świętych, Fra Angelico, tempera na drewnie, XV w. National Gallery w Londynie

WIKIMEDIA COMMONS

Tylko Tyś jest Święty, Tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste, z Duchem Świętym, w chwale Boga Ojca!” Tymi słowami Kościół wielbi Jezusa podczas świątecznych celebracji. Wyznaje Jedynego Świętego, a gdy to czyni, prosi o Boże zmiłowanie. Zarazem odkrywa i przyjmuje łaskę: swój dział w świętości Pana.
Święci zatem to ludzie, o których wspólnota wierzących mogła i może powiedzieć: „Chrystus w nich żyje” (por. Ga 2, 20), „dla nich żyć, to Chrystus” (por. Flp 1, 21), „Chrystus w nich jaśnieje” (por. Ef 5, 14), „On w pełni się w nich ukształtował” (por. Ga 4, 19). Podobni w miłowaniu, podobni w umieraniu, podobni w ofiarności i uniżeniu, w obdarowaniu i wywyższeniu – tacy jak On, dzięki Niemu, Jego mocą. Nie ma świętości gdzieś poza Jezusem Chrystusem i nie ma poza Nim zbawienia. Świętość bowiem to nieprzemijalne życie Boskie, wolne wobec wszystkiego, co sprzeciwia się wiecznej Miłości. Jezus Chrystus jest jedynym Pośrednikiem tego Boskiego życia, którego Źródłem jest Ojciec Niebieski, a Tchnieniem Duch.
Dar świętości
Pierwsi chrześcijanie, przeżywając łaskę podobieństwa do Jezusa Chrystusa, tak bardzo doświadczali nierozerwalnej jedności z Nim, że mówili o wspólnocie Kościoła jako jedności Ciała Chrystusowego (por. Rz 12, 5) i jedności Jego Ducha (por. Rz 8, 9; Dz 4, 32), więc nazwano ich „chrześcijanami” (gr. Christianoi, czyli „Chrystusowymi” Dz 11, 26). Sami zaś siebie nazywali oni „świętymi” (2 Kor 2, 1), co na jedno wychodzi, bo świętym jest ten, kto całkowicie należy do Chrystusa i przez Niego – do Ojca. Chrześcijańska świętość nie jest nagrodą za doskonałe życie. Nie jest doskonałością, lecz przynależnością. Świętość jest darem, który chrześcijanin, jakkolwiek niedoskonały, otrzymuje na początku, gdy przez chrzest zostaje zjednoczony z Chrystusem (por. Rz 6, 3-4). Ten dar staje się podstawą nowego życia, bogatego w miłość silniejszą od śmierci. Dlatego święci mieli jedno pragnienie i jedno zadanie – zachować tę łaskę, wytrwać w wierze aż do końca, zwłaszcza wśród prześladowań (por. Flp 3, 8-9). To życiowe doświadczenie pierwotnego Kościoła, doświadczenie daru świętości stanowi niezbywalną część Bożego Objawienia.
Od początku istniała ścisła więź jedności między tymi, których kształtowała na podobieństwo Chrystusa łaska wiary. Święci przychodzili sobie z pomocą, budowali się wzajemnym świadectwem i przykładem oraz modlili się nawzajem za siebie. Śmierć nie przerywała tej zażyłości, co więcej, miłość jeszcze bardziej się potęgowała w nadziei zmartwychwstania. Do grobu świętych braci w wierze przybywali inni, by dać wyraz swojej jedności z nimi, modlić się za nich, dziękować za nich Ojcu Niebieskiemu i nadal prosić ich o wstawiennictwo. Pozostający na ziemi pragnęli, przez duchową przyjaźń ze świętymi, wytrwać tak jak oni w łasce zjednoczenia z Jezusem. Istnieje wiele historycznych świadectw tej jedności Kościoła, komunii, która wyrażała się w oddawaniu czci braciom chwalebnie zmarłym w opinii świętości. Tymi świadectwami są starożytne inskrypcje na ścianach chrześcijańskich cmentarzy, a jeszcze bardziej wznoszone na grobach apostołów i męczenników ołtarze, na których sprawowano Misterium Eucharystii. O żywej łączności Kościoła w niebie i na ziemi świadczą także utwory liturgiczne i starożytne malowidła.
Wspólnota w Chrystusie
Kultywowanie pamięci o świętych Pańskich (tzn. Chrystusowych) oraz honorowanie ich obecności podczas liturgicznych zgromadzeń było i jest istotnym wyrazem wiary Kościoła w zbawczą moc Jezusa Chrystusa, Odkupiciela człowieka i świata.
Wiara w to, że nasi święci żyją jako mieszkańcy nieba i że możemy przeżywać rzeczywistą jedność

z nimi (nazywamy to „świętych obcowaniem”) – to wiara przynależna do skarbca prawdy objawionej przez Boga. Nasza wspólnota w Chrystusie nie ma końca, a przez cześć oddawaną świętym wypełniamy nadal przed obliczem Boga Ojca przykazanie miłości wzajemnej: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 34-35). Trwa między nami miłość i dokonuje się stale wymiana dóbr duchowych.
Możemy dość łatwo wykazać, że wiara i praktyka Kościoła, włączająca w kult uwielbienia należny jedynie Bogu, cześć oddawaną sługom Bożym (tzn. kult świętych), spełnia kryteria autentycznej Tradycji, czyli pochodzi z Objawienia Bożego. Odznacza się ona starożytnością, powszechnością i jednomyślnością od czasu Apostołów.
W ciągu pierwszego tysiąclecia Kościoła kluczowym potwierdzeniem tego faktu były orzeczenia Drugiego Soboru Nicejskiego (787 r.), zwanego na chrześcijańskim Wschodzie „zwycięstwem prawowierności”. Przeciwstawił się on tym wszystkim, którzy podważając realizm Wcielenia Słowa Bożego, lękali się obrazowania tajemnicy Boga i historii zbawienia oraz zakazywali oddawania czci wizerunkom Chrystusa, Bożej Rodzicielki Maryi, Aniołów i świętych.
Sobór wówczas stwierdził: „Im częściej wierni będą patrzeć na ich obrazowe przedstawienia, tym bardziej oglądając je, będą się zachęcać do wspominania i miłowania pierwowzorów, do oddawania im czci i pokłonu. Nie otacza się ich jednak taką adoracją [gr. latreia], jaka według naszej wiary należy się wyłącznie Naturze Bożej” (Dekret wiary, 15-16). Uwielbienie Boga zostało wyraźnie odróżnione od „czci i pokłonów” oddawanych świętym sługom Bożym zgodnie z prawdą kształtującą Kościół od zawsze: „My adorujemy Jego, prawdziwego Syna Bożego. My czcimy naszych męczenników jako nauczycieli i naśladowców Pana” (Martyrium Polycarpi).
Kult świętych Pańskich
Nieszczęście rozłamu Kościoła na katolicyzm i prawosławie (1054 r.) nie pociągnęło za sobą jakiegoś kryzysu wiary w tajemnicę świętych obcowania.
Kult świętych rozwijał się zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Dopiero Reformacja (1517 r.) gwałtownie zakwestionowała słuszność oddawania czci braciom uznanym za świętych.
Wówczas najpierw interweniował Sobór Trydencki, a po wiekach Sobór Watykański II jasno sformułował doktrynę dotyczącą communio sanctorum i kultu świętych Pańskich: „Łączność pielgrzymów z braćmi, którzy zasnęli w pokoju Chrystusa, bynajmniej nie ustaje; co więcej, według nieustannej wiary Kościoła jeszcze umacnia się dzięki wzajemnemu udzielaniu sobie dóbr duchowych. Dzięki bowiem temu, że mieszkańcy nieba głębiej są zjednoczeni z Chrystusem, jeszcze mocniej utwierdzają cały Kościół w świętości, podnoszą godność kultu Bożego, który Kościół sprawuje na ziemi, i na różne sposoby obracają na większe jego zbudowanie (por. 1 Kor 12, 12-27). […] Godzi się więc jak najbardziej, abyśmy kochali tych przyjaciół i współdziedziców Jezusa Chrystusa, naszych braci i szczególnych dobroczyńców, składali za nich Bogu należne dzięki, pokornie ich wzywali i celem otrzymania od Boga dobrodziejstw przez Jego Syna […] uciekali się do ich modlitwy, wstawiennictwa i pomocy. Wszelkie bowiem prawdziwe świadectwo miłości, okazane przez nas mieszkańcom nieba, z natury swej zmierza ostatecznie do Chrystusa, który jest «koroną wszystkich świętych», a przez Niego – do Boga, który jest przedziwny w swoich świętych i w nich jest uwielbiony” (Lumen Gentium, 49-50).