Jeden za wszystkich wszyscy przez Jednego

„WIEM, KOMU UWIERZYŁEM” (2 TM 1,12)
Apologia na dzień powszedni

Bóg jest tak wielki i tak nieskończony, że nie obejmie Go żadna religia.
Rację ma więc i Budda, i Jezus, i Mahomet, i naturalnie ja, kiedy po swojemu rozmawiam z Nim w górach;
nie można bowiem do tak wielkiej Tajemnicy dotrzeć jedną drogą.
Nasza odpowiedź na ten złożony zarzut również będzie złożona:
czyli – najpierw „Oczywiście, że tak”, ale zaraz potem „Jednak nie”.

KS. MACIEJ MAŁYGA

Wrocław

Na samej górze tego stosu ludzkich dłoni brakuje jeszcze jednej Ręki –
– tej z raną po ukrzyżowaniu. Jeden za wszystkich

MAŁGORZATA WRONA-MORAWSKA

Z całego serca zgadzamy się z tym, że nic nie jest w stanie Tajemnicy Boga wyrazić, ogarnąć i dla siebie zawłaszczyć; żadna religia nie jest w stanie Go posiąść i „mieć”. Jak powiedział św. Augustyn, „kiedy Go pojmiemy, nie będzie już Bogiem”; tzn. kiedy stwierdzimy, że oto właśnie Boga zrozumieliśmy, że zdobyliśmy Jasny-Dowód-na-Jego-Istnienie i ułożyliśmy Ostateczną-Definicję-Jego-Natury, że stał się niemal naszą własnością – to możemy być pewni, że pojęliśmy nie Boga, lecz coś zupełnie innego, jakiś cień, ułudę, może nawet bożka zamieszkującego naszą ograniczoną wyobraźnię. To co pojmujemy, musi być przecież zawsze mniejsze od nas…
Jeśli więc coś pojmujesz, nie jest to Bóg. Ile dróg?
Może więc każda religia ma trochę racji, bo prowadzi człowieka do jakiejś szczególnej cząstki Boskości – a jednocześnie żadna z religii nie ma racji całkowitej, bo objawia tylko jedną z wielu różnych cząstek Boga, nie zaś Jego całego? Gdyby tak było, pierwsi chrześcijanie mogliby spokojnie umieścić posąg swojego Mesjasza obok antycznych bóstw czczonych przez Greków, Rzymian czy Syryjczyków, ci zaś raczej by się temu nie sprzeciwiali; wszak od wieków w świątyniach pojawiali się i znikali kolejni bogowie, przybierali nowe imiona i kształty, zyskiwali i tracili wyznawców. Jak wołał rzymski senator Symmachus (o którym za chwilę): „Tym samym jest to, co wszyscy czczą, tym samym to, o czym myślimy, oglądamy te same gwiazdy, jedno jest niebo nad nami, otacza nas ta sama ziemia… Nie można dotrzeć do tak wielkiej tajemnicy [do Boga] jedną, jedyną drogą”. Chyba że…
Chyba że…
… sama Tajemnica przemówiłaby i rzekła: „Ludzie, próbujący na tak wiele sposobów do Mnie dotrzeć! Ja sam daruję wam Drogę i buduję dla was Most. Porzućcie swoje szlachetne, lecz bezskuteczne projekty i posłuchajcie Abrahama, Mojżesza, Dawida, proroków; w końcu przyjmijcie Mnie samego, w przedziwny sposób złączonego z Człowiekiem z Nazaretu”. I tak się stało.

Dlatego chrześcijanin nigdy nie umieści Pana Jezusa w jednym szeregu z założycielami innych religii (dlatego też nasz Mieszko I nie ustawiał krzyży pośród świętych dębów). Ale właśnie z tym nie potrafił zgodzić się wspomniany senator Symmachus; słowa, które przytoczyliśmy, wypowiedział w proteście przeciw usuwaniu przez chrześcijan pogańskich bóstw z budynku Senatu (r. 384). Rzymianin, antyczny przedstawiciel religijnego pluralizmu, uważał, że powinny tam pozostać, gdyż każdy z nich w jakiś sposób odnosi się do Boskości.
Od dewizy muszkieterskiej do dewizy wiary
W imię czego jednak mielibyśmy odrzucić Drogę, którą wyznaczyła sama Tajemnica (choć i nam się to w głowie nie mieści)? Stąd też dewizą wiary „należących-do-Chrystusa” jest lekko poprawione zawołanie Atosa, Portosa, Aramisa i D’Artagnana: „Jeden za wszystkich – wszyscy przez Jednego”.
Jeden Człowiek, Jezus z Nazaretu, ma decydujące znaczenie dla wszystkich ludzi. Muszkieterowie wiary nie powiedzą: „Budda za jedną część ludzkości, Jezus za kolejną, Mahomet za jeszcze inną”. Jeden za wszystkich!
I wszyscy ludzie przez Jednego – bo nikt nie przychodzi do Boga, jak tylko przez tego Jednego (por. J 14,6).
Tę muszkieterską dewizę wiary teologia wyraża za pomocą określenia: universale concretum; ów łaciński termin określa rolę Pana Jezusa. Pan Jezus to konkret w znaczeniu Człowieka, który żył w określonym czasie, został ukrzyżowany pod Poncjuszem Piłatem, wędrował po określonym terytorium i na pewno nie zaszedł do dzisiejszej Polski; ale mimo tego ograniczenia do określonego czasu i miejsca ma On uniwersalne, decydujące znaczenie dla każdego szukającego Boga człowieka. Jest jedyną Drogą do Boga dla wszystkich ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc.

Warto: zostać takim muszkieterem.