Uczynki miłosierdzia, cz. 4

Jest moim gorącym życzeniem, aby chrześcijanie przemyśleli podczas Jubileuszu
uczynki miłosierdzia względem ciała i względem ducha. Będzie to
sposobem na obudzenie naszego sumienia, często uśpionego w obliczu dramatu
ubóstwa, a także umożliwi nam coraz głębsze wejście w serce Ewangelii,
gdzie ubodzy są uprzywilejowani dla Bożego miłosierdzia.
FRANCISZEK, BULLA MISERICORDIAE VULTUS, 15

KS. ALEKSANDER RADECKI

Wrocław

William Holman Hunt „Światłość świata” (1853-54).
W zbiorach Keble College w Oksfordzie

WIKIMEDIA COMMONS NA LICENCJI CC BY 3.0

Czwarty uczynek miłosierny
względem ducha:
afflictos solari
= strapionych pocieszać

Słownik języka polskiego definiuje nasz temat krótko: strapienie – uczucie smutku, niepokoju. Synonimów tego terminu jest za to bardzo wiele, oto niektóre z nich: nieprzyjemne fakty, codzienne troski, kłopoty, ból duszy, komplikacje, dylematy, problemy, przykrości, „zagwozdki”, „zdołowanie”, zgryzota, zmartwienie, tarapaty, zmora, udręczenie, smutek, pustka, niezdolność do działania, bezradność, poczucie opuszczenia – a w końcu nawet… histeria, kryzys i depresja.
Czy znajdzie się ktoś, kto strapienia nie doświadczył lub strapionego człowieka nie spotkał? Zatem nie mamy tu do czynienia z abstrakcją! Zagrożenie jest wręcz śmiertelne, a gdyby trzeba przykładów, to zajrzyjmy do Biblii, by spotkać proroka Eliasza, pragnącego już tylko własnej śmierci, gdy czuł się rozczarowany, zniechęcony, zagubiony. Podobne ciemności przeżywali: prorok Jonasz, Hiob, Pan Jezus w Ogrójcu i na Krzyżu, Apostołowie, uciekający do Emaus…
Niebezpieczeństwo zakłóceń duchowych (świadomości, racjonalnego myślenia, idei, wartości, uczuć, podejmowania właściwych decyzji) i ulegania najniższym nawet pokusom pogłębia osamotnienie cierpiących i ich zgubną skłonność do izolacji. W życiu wewnętrznym strapienie wyraża się w braku jakiegokolwiek smaku i upodobania w sprawach duchowych, w rodzącej się niechęci do modlitwy, Eucharystii, sakramentu pojednania, rozmów o sprawach duchowych…
Życie duchowe wydaje się wówczas nierealne albo niemożliwe do urzeczywistnienia. Strapienie demaskuje wszelkie iluzje człowieka. Odzywają się namiętności, skrywane pragnienia, żądze. W takich chwilach zaczyna nam się wydawać, że jesteśmy daleko od Pana naszego i że wszystko, co zrobiliśmy i co chcielibyśmy jeszcze zrobić, nie ma żadnej wartości.
Skoro strapienie polega na pomniejszeniu życia wiarą, nadzieją i miłością, pociecha, której należałoby w takiej sytuacji udzielić, dotyczy przede wszystkim poziomu wiary.
Toteż doświadczony tym rodzajem ciemności człowiek powinien (wspomagany przez miłosiernego bliźniego swego) podejmować wysiłek ciągłego przekraczania siebie, by odpowiadać Bogu hojniej, bezinteresownie i w wolności.

Czwarty uczynek miłosierny
względem ciała:
hospites excipere
= przybyszów (podróżnych) w dom przyjąć

Pewnie nikt z nas nie przypuszczał, że ten wymóg miłosierdzia względem bliźnich będzie miał obecnie aż tak polityczny wymiar – i to w dodatku o międzynarodowym zasięgu! Niemal od razu powstają pytania: o jakich przybyszów chodzi? Co z naszym bezpieczeństwem osobistym, czy nie jest uzasadniona ścisła kontrola (może nawet… selekcja!) tych, którzy pukają do naszych drzwi?
Problem jest właściwie jeden: Za Twoimi drzwiami stoi Chrystus! Czy Go rozpoznasz i w jaki sposób potraktujesz?
Znamy obraz Williama Holmana Hunta przedstawiający Pana Jezusa pukającego do drzwi domu i zauważyliśmy, że artysta nie namalował w tych drzwiach… klamki! Te drzwi gospodarz domu możne otworzyć tylko od środka.
Jeszcze nie tak dawno dla nas, Polaków, było to oczywiste: „Gość w dom – Bóg w dom!”. Najstarsi z nas, zwłaszcza mieszkańcy wsi, mogą pamiętać, że wychodząc z domu (np. do prac w polu) w ogóle nie zamykano drzwi, podpierając je kołkiem, a na stole pozostawiony był chleb, nawet mleko, by strudzony wędrowiec mógł skorzystać z tej prostej gościny.
Brzmi to jak bajka, prawda? Poszliśmy zdecydowanie w drugą stronę: pancerne drzwi i okna, elektronika, psy ludojady, ochroniarze, patrole… A nasze bezpieczeństwo… wcale nie wzrosło! Przestaliśmy się odwiedzać nawet w gronie rodzinnym, a jeśli już zamierzamy się spotkać, to publiczny lokal wydaje się najodpowiedniejszy. Czy to aby na pewno „postęp”, że dziś nie można do znajomych najzwyczajniej „wpaść” bez zapowiedzenia, a zwykłe koleżeńskie spotkanie zastąpił SMS czy Facebook? Jak nam daleko do bohaterstwa Polaków ukrywających z narażeniem własnego życia Żydów w czasie okupacji?
Wystarczy nieoczekiwanie znaleźć się po tej drugiej stronie drzwi, by stwierdzić, że traktowanie bliźnich jako niepotrzebnych (a nawet groźnych) intruzów jest… nieludzkie!
O, święta cnoto polskiej gościnności – gdzie dziś jesteś?
Ilu naszych rodaków znalazło domy, pracę i godziwe warunki życia poza Ojczyzną? Ile razy każdy z nas potrzebował gościny i życzliwości – bodaj na krótko: pielgrzymka, wypadek samochodowy czy awaria, a nawet – proza życia – rozglądając się w najpilniejszej ludzkiej potrzebie za… WC?
Jak brzmi Złota zasada postępowania przekazana nam przez Pana Jezusa? Wszystko więc, co chcecie, aby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie (Mt 7,12). I jeszcze prościej: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”.
To oczywiste, że do domu nie wolno wpuścić bezkrytycznie każdego człowieka i rozsądek, odpowiedzialność (choćby za własną rodzinę) są nieodzowne. Ale obojętność na losy najrozmaitszych przybyszów (podróżnych, pielgrzymów czy bezdomnych) będzie grzechem zaniedbania.
Puste miejsca, które tradycyjnie pozostawiamy przy wigilijnych stołach, nie mogą nam znieczulić serca i zwolnić ze współodpowiedzialności za losy ludzi w potrzebie.
Nie zasłonimy się rzewnym śpiewem kolędy Nie było miejsca dla Ciebie.

CO MOŻESZ KONKRETNIE ZROBIĆ?

  1. Zauważyć strapionego, zwłaszcza wtedy, gdy nie ujawnia żadnych swoich potrzeb; przecież tę jego duchową biedę wyraźnie „widać, słychać i czuć”.
  2. Pozwól, by strapiony człowiek mógł się przy Tobie wypłakać, by opowiedział swój ból. Niech będą dla niego miłosierne Twoje uszy. Umiej też milczeć, gdyż „są cierpienia, wobec których nie da się nic powiedzieć – trzeba zamilknąć” (św. Jan Paweł II).
  3. Poszukaj z cierpiącym nowej perspektywy, z której zobaczy on i oceni swój problem.
  4. Rozważ, jakie są realne możliwości pomocy w konkretnym strapieniu i zaproponuj to, co sam możesz zrobić.
  5. Zamiast bezsensownego i denerwującego stwierdzenia: „nie martw się, wszystko będzie dobrze” czy „jakoś to będzie” – zaproś swego strapionego bliźniego do wspólnej modlitwy, gdyż tylko Bóg jest Ojcem miłosierdzia i wszelkiej pociechy (2 Kor 12,3).

CO MOŻESZ KONKRETNIE ZROBIĆ?

  1. Zadbaj o to, by Twoi domownicy zrozumieli sens pustego miejsca przy wigilijnym stole, a w konsekwencji – serdecznie zaproś kogoś, kto to miejsce zajmie. Kandydatek i kandydatów nie zabraknie – zaczynając od Twoich krewnych, sąsiadów i znajomych.
  2. Zainteresuj się osobami bezdomnymi w Twojej miejscowości (np. złóż ofiarę pieniężną na schronisko czy noclegownię, przekaż odzież, żywność itp.).
  3. Bądź gościnny dla pielgrzymów przybywających do Twojej parafii (np. Światowe Dni Młodych, Piesza Pielgrzymka Wrocławska itp.).
  4. Gdy wynajmujesz mieszkanie, nie bądź zdziercą nielitościwym – zwłaszcza wobec osób biednych czy wyjątkowo doświadczonych przeciwnościami.
  5. Okaż wdzięczność za wszelkie przejawy bezinteresownej gościnności, której dotąd sam doświadczyłeś (modlitwa, serdeczna kartka z pozdrowieniami, pomoc w potrzebie). A w Twojej lodówce (spiżarni) niech zawsze będzie przygotowane coś do zjedzenia dla niespodziewanych gości, których przyjmuj z radością.