Aby Bóg był znany i kochany

Z biskupem Jackiem Kicińskim CMF o drodze, która
doprowadziła do sakry biskupiej, rozmawia

KS. GRZEGORZ SOKOŁOWSKI

Nowe Życie

Biskup Jacek Kiciński CMF

KS. RAFAŁ KOWALSKI

Ks. Grzegorz Sokołowski: Nowy biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej pochodzi z miejscowości Żeronice-Ugory par. Boleszczyn w diecezji włocławskiej, a urodził się w Turku – co charakterystycznego zapamiętał Ojciec Biskup z lat dzieciństwa i młodości?
Biskup Jacek Kiciński CMF: Najbardziej zapamiętałem z mojego dzieciństwa wspaniały rodzinny dom, w którym panowała atmosfera serdeczności. To ciepło domu rodzinnego cenię sobie najwyżej. Tu nauczyłem się szacunku dla drugiego człowieka. Zawsze pozostaje mi w pamięci zatroskanie mojej Mamy o sprawy domowe i Taty, który starał się, by niczego nam nie brakowało.
Dom rodzinny pozostaje dla mnie kolebką mojej wiary i miłości do Boga i ludzi. Wychowywałem się na wsi, stąd też zawsze wspominam piękne widoki pól, a zwłaszcza łany zbóż i cudowną zieleń drzew. Czas dzieciństwa i młodości pozwolił mi ukształtować w sobie poczucie obowiązku, systematyczność i odpowiedzialność. Życie na wsi upływało pomiędzy szkołą a pracą na gospodarstwie – czasami ciężką i wymagającą.
W chwilach wolnych spotykałem się z wieloma kolegami, z którymi po niedzielnej Mszy św. i obiedzie najczęściej graliśmy w piłkę nożną na szkolnym boisku. Jednak zawsze centralnym wydarzeniem w tygodniu była niedzielna Msza św., na którą chodziłem z koleżankami i kolegami pieszo 2,5 km do parafialnego kościoła.
Jak się zrodziło powołanie zakonne u młodego Jacka?
Ono powoli dojrzewało. Nie od razu myślałem o kapłaństwie. Mając 17 lat, udałem się pierwszy raz na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę z Sieradza, podczas której pojawiły się myśli o kapłaństwie. Przyszedł jednak moment, a był nim koniec szkoły średniej (technikum mechaniczne – obróbka skrawaniem), gdy trzeba było podjąć decyzję. Wówczas kolejna piesza pielgrzymka do Częstochowy przyczyniła się do podjęcia decyzji o wstąpieniu do Zgromadzenia Misjonarzy Klaretynów.
Podczas pielgrzymki otrzymałem małą broszurkę o Zgromadzeniu – przyjechałem do Wrocławia i wiedziałem, że to jest to!
Jakie było pierwsze wrażenie wyniesione z tego kontaktu z Wrocławiem?
Pierwszy mój kontakt z Wrocławiem był w 1988 r. Jak wspominam, była to prawdziwa wyprawa. Nie było Internetu, podróż trzeba było odpowiednio zaplanować. Wrocław zrobił na mnie duże wrażenie, potężnego miasta. Jednocześnie był wówczas miastem bardzo szarym i ponurym – ale miał jednak w sobie urok. Od razu to miasto stało się dla mnie jakieś bardzo bliskie i przyjazne.

kicinski_herb

DWA SERCA W HERBIE

Tarcza herbu bpa Jacka Kicińskiego CMF ma kształty zbliżone do tarczy późnogotyckiej i została podzielona srebrnym krzyżem na cztery pola, które mają dwie barwy ułożone w pionie – czerwoną i niebieską.
Krzyż stanowi nawiązanie do herbu Jana Pawła II. Kolor czerwony wiąże się z herbem archidiecezji wrocławskiej, a niebieski symbolizuje Maryję – Matkę Jezusa.
W środku tarczy umieszczono czerwone serce oplecione cierniową koroną – symbol Najświętszego Serca Jezusa. W dolnym lewym polu tarczy umieszczono czerwone serce przebite mieczem (miecz boleści) – symbol Niepokalanego Serca Maryi, związany z patronką Zgromadzenia Misjonarzy Klaretynów, z którego wywodzi się bp Jacek. Uzupełnieniem herbu są insygnia – galero z chwostami (po sześć z każdej strony) w kolorze zielonym, krzyż i szarfa z biskupim zawołaniem Ut unum sint (Aby byli jedno).

Po święceniach kapłańskich podejmował się Ojciec w Kościele różnych zadań. Co przynosiło Ojcu Biskupowi największą radość i satysfakcję?
Pośród wielu posług wspominam pracę parafialną, pracę formacyjną i rekolekcyjną, wydawniczą i dydaktyczną oraz posługę na rzecz osób konsekrowanych i duchowieństwa diecezjalnego. Moim największym pragnieniem było i jest głosić Słowo Boże. W związku z tym cieszę się, gdy mam okazję głosić rekolekcje czy misje parafialne. Dumny jestem także z moich wychowanków – kapłanów zakonnych i diecezjalnych. W każdej posłudze spotkałem i spotykam wspaniałych ludzi i wiele życzliwości. Bardzo mocno cenię sobie obecność sióstr zakonnych w moim życiu, z pewnością to one ukształtowały we mnie wrażliwość na drugiego człowieka i umiejętność patrzenia głębiej. Dziękuję im za postawę wierności i modlitwy w każdej chwili mojej kapłańskiej posługi.
Jest Ojciec członkiem Zgromadzenia Misjonarzy Klaretynów. Co szczególnego ta wspólnota wniosła do archidiecezji wrocławskiej?
Każde zgromadzenie ma swój charyzmat – jako klaretyni jesteśmy sługami Słowa Bożego. Bardzo istotnym elementem naszego charyzmatu jest współpraca z Kościołem lokalnym.
I tak czynimy tam, gdzie jesteśmy. We Wrocławiu angażujemy się w pracę dydaktyczno-formacyjną na Papieskim Wydziale Teologicznym – absolwenci i studenci uczelni znają doskonale o. prof. Piotra Liszkę CMF czy o. prof. Jerzego Tupikowskiego CMF, obecnego prorektora – prowadzimy działalność parafialną i duszpastersko-akademicką.
We Wrocławiu mamy także nasze Seminarium Misyjne, w którym kształcą się przyszli misjonarze. Ojcowie prowadzą także duszpasterstwo języka hiszpańskiego. Moi współbracia głoszą rekolekcje, spowiadają, posługują we wspólnotach zakonnych. Myślę, że tym, co charakteryzuje klaretynów, jest pragnienie jedności w Kościele.
Na co szczególnego chciałby Ojciec Biskup zwrócić uwagę podczas swojej posługi w archidiecezji wrocławskiej?
Pierwszym moim zadaniem jest wspieranie naszego biskupa diecezjalnego abp Józefa Kupnego w realizacji pasterskiego zadania. Czym mogę ubogacić swoją posługą Kościół wrocławski?
Nie składam deklaracji ani zobowiązań. Postaram się być blisko kapłanów, osób konsekrowanych i każdego człowieka, którego Bóg stawia na mojej drodze życiowej. Będę z całego serca dzielił się Bożą miłością, której doświadczam na co dzień. Moje zawołanie ut unum sint i Rok Miłosierdzia jasno wyznaczają mi cel mojej posługi: być człowiekiem jedności i miłosierdzia.
Synod Biskupów zwołany przez św. Jana Pawła II na temat posługi biskupiej określał biskupa jako Sługę Ewangelii Jezusa Chrystusa dla nadziei świata. Jak zatem widzi Ojciec Biskup swoją misję niesienia nadziei?
Chcę być z każdym człowiekiem w jego codzienności. Przywracanie nadziei to przede wszystkim odbudowywanie w człowieku prawdziwego obrazu Boga, który jest miłością. Pragnę zatem, aby Bóg był bardziej znany i kochany – wówczas nadzieja  samoczynnie rodzi się w ludzkim sercu.
Otrzymał Ojciec Biskup krzyż pektoralny, który towarzyszył śp. biskupowi Józefowi Pazdurowi. Proszę podzielić się z czytelnikami miesięcznika „Nowe Życie” historią tego krzyża.
Śp. bp Józef Pazdur insygnia biskupie otrzymał po śp. kard. Arcadio María Larraona – klaretynie (ur. 13 listopada 1887 r. w Oteiza de la Solana w diecezji Pampeluna, zm. 7 maja 1973 r. w Rzymie), który był prefektem watykańskiej Kongregacji ds. Obrzędów.
Biskupowi Józefowi krzyż przekazał ówczesny prowincjał klaretynów o. Stanisław Piórkowski. Insygnia te bp Pazdur postanowił zwrócić misjonarzom klaretynom pół roku przed swoją śmiercią. Przekazał je na moje ręce, pragnąc, by wróciły do Zgromadzenia.
Radość związana z nominacją biskupią i sakrą zamieni się już niedługo w codzienną posługę. Czy jest coś, czego obawia się nowy biskup pomocniczy naszej archidiecezji?
Z pewnością jest wiele obaw, ponieważ nikt do tej posługi w Kościele się nie przygotowuje. Jest to wielka tajemnica Bożego działania w moim życiu.
Na swoją posługę spoglądam w perspektywie bojaźni Bożej. Mam świadomość swoich niedomagań, stąd też to, co przede mną, zawierzam Opatrzności Bożej poprzez Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi, a wszystkich proszę o modlitwę.